Poniedziałkowe notowania przyniosły nieznaczne pogorszenie nastrojów na rynku terminowym. Kontrakty na WIG20 wprawdzie zyskały 19 pkt., ale odbyło się to przy wyraźnie malejącej bazie, która na koniec sesji wyniosła -6 pkt., czyli o 18 pkt. mniej niż na zamknięciu piątkowym. Świadczy to o tym, że inwestorzy coraz ostrożniej podchodzą do możliwości dalszych wzrostów. Ostatnie transakcje wczorajszej sesji odbyły się po kursie 1250 pkt., co oznacza, że kontrakty na WIG20 na wykresie dziennym zatrzymały się dokładnie na górnym ograniczeniu kilkusesyjnej konsolidacji. Z kolei na wykresie minutowym można już wyróżnić wybicie w górę, a zniżkę w końcówce sesji potraktować jako ruch powrotny, do pokonanego oporu. Bez względu na wykres, wiele więc będzie zależało od jutrzejszej sesji. Jeżeli ta otworzy się poniżej 1250 pkt., a inwestorzy nie będą zainteresowani kupnem po atrakcyjniejszych cenach niż na poprzednim zamknięciu, zanegowany zostanie pozytywny sygnał kupna z wykresu minutowego. Jeżeli natomiast cała sesja zakończy się niżej niż 1250 pkt., to w połączeniu z coraz liczniejszymi sygnałami sprzedaży na wykresach oscylatorów kontrakt powinien zniżkować do około 1230 pkt., a w przypadku przebicia tego wsparcia nawet w okolice 1190 pkt. Tutaj linia trendu wzrostowego, lokalny szczyt z początku listopada oraz połowa wysokiej, białej świecy z 21 listopada będą stanowiły poważne wyzwanie dla podaży, które, biorąc pod uwagę pozytywne sygnały płynące z wykresów trendu, powinno zakończyć się zwycięstwem kupujących. Pisząc o wczorajszej sesji nie można zapomnieć o rekordzie otwartych pozycji, których liczba wzrosła do 24 789 kontraktów. Fakt ten należy interpretować na korzyść trendu wzrostowego.