Według nieoficjalnych informacji przekazanych przez unijnych dyplomatów, właściwie wszystkie kraje kandydujące do Unii Europejskiej zakończyły już negocjacje, chociaż niektóre nie przyznają się do tego oficjalnie. - Jeden w obawie przed własną opinią publiczną, inne w nadziei, że Polska jeszcze coś wywalczy, a wtedy, zgodnie z obietnicą Danii, dostaną swój udział w dodatkowej ofercie - mówią anonimowo dyplomaci.
Polska wciąż domaga się wyższych dopłat bezpośrednich dla rolników, wyższych limitów na produkty rolne, zwłaszcza mleko, oraz większej pomocy dla polskiego budżetu w pierwszych trzech latach po wstąpieniu do Unii.
Tymczasem wszystko wskazuje na to, że ministrowie spraw zagranicznych państw "Piętnastki" zaaprobowali pakiet końcowych kompromisów negocjacyjnych, zaproponowany kandydatom przez Danię która przewodniczy obecnie UE. Do decyzji szczytu w Kopenhadze pozostawiono jedynie kwestie finansowe. Natomiast duński premier Anders Fogh Rasmussen powiedział, że kandydaci nie mają co liczyć na więcej pieniędzy ponad to, co Dania już im zaproponowała. - Chcę jasno powiedzieć, że są limity dostępnych środków na rozszerzenie. Więcej ich nie będzie - powiedział A. F. Rasmussen.
Dziś na temat ostatniego etapu negocjacji unijnych będzie rozmawiał polski rząd. Relację z rozmów zda nasz główny negocjator Jan Truszczyński, który wczoraj argumentował stronie unijnej zasadność naszych ostatnich postulatów. Również wczoraj o swoich wrażeniach z poniedziałkowych rozmów z Gunterem Verheugenem, komisarzem UE do spraw rozszerzenia, mówił minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz.
Szczyt w Kopenhadze, na którym ma zapaść ostateczna decyzja o przyjęciu nowych kandydatów, rozpocznie się w czwartek i ma trwać dwa dni, choć niewykluczone że zostanie przedłużony.