Według zarządu Nokii, w bieżącym kwartale sprzedaż spółki wyniesie 8,8 mld euro, czyli będzie zaledwie o 2,4% wyższa niż w analogicznym okresie ub.r. W październiku spółka zapowiadała, że ostatni kwartał roku może jej przynieść wzrost sprzedaży nawet o 5%. Jednocześnie zarząd podkreślił, że zysk na jedną akcję spółki znajdzie się w zapowiadanych wcześniej granicach 23-25 centów.
Nokia w 2002 r. wprowadziła aż 30 nowych modeli telefonów, starając się zachęcić klientów m.in. nowymi kolorowymi wyświetlaczami czy wbudowanymi aparatami fotograficznymi. Miało to zapobiec sytuacji z 2001 r., kiedy to po raz pierwszy roczna sprzedaż firmy obniżyła się. Warto jednak zwrócić uwagę, że rynek powoli się nasyca. Już 70% Europejczyków posiada własny telefon komórkowy. Nieco niższy jest ten wskaźnik w Stanach Zjednoczonych, gdzie nieco ponad 50% obywateli dysponuje własnym bezprzewodowym aparatem. - Wygląda na to, że nowe produkty Nokii nie spotykają się z takim zainteresowaniem, na jakie liczyła firma. Być może klienci muszą po prostu przyzwyczaić się do nowych funkcji w telefonach - powiedział Bloombergowi Henrik Tell z funduszu Oehman Kapitalfoervaltning, który w swoim portfelu posiada akcje fińskiej spółki.
Zarząd Nokii podał wczoraj jednocześnie, że IV kwartał powinien być nieco lepszy od poprzedniego, jeśli chodzi o zysk operacyjny działu produkującego telefony komórkowe. W III kwartale marża operacyjna, czyli udział zysku operacyjnego do sprzedaży, wyniosła 22,2%. Jednocześnie zapowiedziano jednak, że pogorszą się wyniki działu zajmującego się produkcją wyposażenia sieci telefonii komórkowej. W bieżącym kwartale marża operacyjna tej jednostki będzie bliska zera.
Obniżenie prognozy przez Nokię pobudziło wyprzedaż jej akcji na giełdzie helsińskiej. Już na początku sesji staniały one o ponad 5%. W ślad za fińską spółką podążyły też takie konkurencyjne firmy, jak szwedzki Ericsson czy francuski Alcatel.