Reklama

Toczy się gra wokół wyborów

Pixel nie jest winny opóźnień w liczeniu głosów podczas ostatnich wyborów samorządowych wynika z analizy przedstawionej przez Związek Powiatów Polskich. Zdaniem ekspertów, raport, który jako winowajcę wskazuje Prokom, budzi jednak wiele wątpliwości merytorycznych.

Publikacja: 12.12.2002 07:58

"Analiza nie stwierdza uchybień w realizacji obsługi informatycznej wyborów przez Związek Powiatów Polskich oraz przedsiębiorstwa Pixel i TBD (Terenowy Bank Danych). Przyczyny nieprawidłowości leżą po stronie firmy Prokom oraz w zastosowanym przez nią serwerze IBM" - czytamy w raporcie przedstawionym przez ZPP.

- Uważamy że Pixel zbyt pochopnie przyznał się do winy - twierdzi Rudolf Borusewicz, sekretarz ZPP. Tymczasem Tomasz Szeler, dyrektor Pixel Technology, nadal podtrzymuje, że zawiniła jego firma. - Nie chcę zaprzeczać naszemu zleceniodawcy, ale faktem jest, że znaleźliśmy błąd w naszym oprogramowaniu. Nie mam prawa do oceny roli Pixela w projekcie. Poczekamy na werdykt NIK - mówi.

Zdaniem Prokomu, ekspertyza przygotowana na zlecenie ZPP zawiera wiele błędów. Wynikają one prawdopodobnie z tego, że pracujący na zlecenie Związku ekspert nie miał dostępu do pełnej dokumentacji: danych źródłowych z systemu informatycznego i przygotowanego przez Prokom, na prośbę Krajowego Biura Wyborczego, raportu technicznego dotyczącego przebiegu obsługi informatycznej wyborów. Na prośbę KBW Prokom zobowiązał się nie udostępniać opinii publicznej tego raportu oraz nie komentować jego zawartości do czasu zakończenia pracy Najwyższej Izby Kontroli.

Jeden z zarzutów przedstawionych w raporcie dotyczy tego, że "Prokom zmienił niemal w ostatniej chwili ustalony wcześniej typ bazy danych z Oracle na DB2", co uniemożliwiało skuteczne sprawdzenie działania sprzętu w rzeczywistych warunkach. - Zawsze DB2 był bazą docelową - twierdzi Tomasz Szeler. Podobnego zdania jest prof. Krzysztof Ficoń, ekspert od systemów baz danych Akademii Marynarki Wojennej. - Nie było żadnych zmian zasad gry w ostatniej chwili. Prawda leży jak zwykle po środku. Faktem jest, że Pixel współpracował z Oracle, ale wiedział od początku, że system Prokomu opiera się na DB2 - uważa.

- Komentarz

Reklama
Reklama

Nie ma wątpliwości, że kilkudniowe opóźnienie w liczeniu głosów wyborców było skandalem. Wydawało się, że niespodziewane przyznanie się Pixela do winy zakończyło sprawę, a ostateczny werdykt wyda organ do tego najodpowiedniejszy, czyli Najwyższa Izba Kontroli. Trudno się oprzeć wrażeniu, że publiczne wyciąganie "nowych" faktów przed decyzją NIK, to element większej rozgrywki. Jakiej? To, zapewne jak zwykle w takich przypadkach, pozostanie tajemnicą.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama