Wśród polskich postulatów, które nasza delegacja będzie jeszcze negocjować, jest przede wszystkim wyższy poziom rekompensat dla budżetu kraju w pierwszych latach po wstąpieniu do UE, większy limit produkcji mleka, jak największy poziom dopłat bezpośrednich oraz niższy VAT na gotowe mieszkania. Piętnastka już zgodziła się na podniesienie poziomu dopłat dla polskich rolników do poziomu 45, 50 i 55% tego, co dostają farmerzy w UE w pierwszym, drugim i trzecim roku członkostwa, z tym że nadwyżkę ponad 40% Polska będzie musiała wysupłać z własnych środków.
Ponadto Polska domaga się jeszcze wyższego limitu na produkcję izoglukozy, utrzymanie możliwie najniższej stawki podatku VAT na maszyny rolnicze, większej powierzchni bazowej upraw polowych oraz większego plonu referencyjnego zbóż. Te dwie ostatnie kwestie służyć będą do wyliczenia dopłat bezpośrednich.
Jednak zdaniem Jana Truszczyńskiego, głównego negocjatora z UE, lista naszych postulatów na szczycie nie może być zbyt długa. Unikał jednak stwierdzenia, ile tych postulatów jest i czego dotyczą. - Na pewno najważniejsze będą kwestie finansowe - powiedział główny negocjator.
Natomiast z dużym optymizmem wyników rozpoczętego wczoraj szczytu w Kopenhadze oczekuje Danuta Huebner, minister do spraw europejskich. - Wiele wskazuje na to, że z Kopenhagi wrócimy z tarczą. Szczyt już jest sukcesem, gdyż prawdopodobnie zakończy proces negocjacji - powiedziała D. Huebner.
Tymczasem unijny komisarz do spraw poszerzenia Guenter Verheugen wyraził wczoraj zrozumienie dla finansowych postulatów Polski. - Kandydaci nie domagają się niczego innego, jak tylko tego, aby dotrzymano obietnic z 1999 roku. Ostatnie propozycje Unii są o ponad 2 miliardy euro poniżej tamtych propozycji, chociaż teraz o wejście do Unii stara się 10 krajów, a nie sześć, jak zakładano wówczas - powiedział G. Verheugen. Komisarz stwierdził także, że rozszerzenie musi nastąpić teraz, bo później będzie to znacznie trudniejsze ze względu na pogarszającą się sytuację gospodarczą w kilku krajach członkowskich.