Co prawda, mrozy ostatnio zelżały, jednak podczas ostatniej sesji na warszawskiej giełdzie mocno powiało chłodem. Ostatnią tego rzędu (30 pkt.) jednosesyjną przecenę indeksu mieliśmy 3 września. Długa czarna świeca doprowadziła do przełamania dwóch wsparć i naruszyła kolejne - na poziomie 1163 pkt., gdzie zamyka się luka hossy z 20 listopada. Niedźwiedzie przyniosły nam tym samym na święta rózgę w postaci jednoznacznego potwierdzenia załamania się trendu wzrostowego. Obroty były bowiem dość pokaźne i wyniosły (dla spółek z WIG20) 264 mln zł. Trwającym ostatnio spadkom towarzyszą niezbyt miłe echa dobiegające z parlamentu - poza mniej istotną, acz wymowną, debatą nad odwołaniem ministra Kołodki, dowiedzieliśmy się o czekającym nas regularnym wzroście (0,25 pkt. proc. rocznie aż do 2007 r.) podatku w formie składki na ubezpieczenie zdrowotne. Brawo! Ciekawe tylko, skąd się zatem weźmie (zakładany w przyszłorocznej ustawie budżetowej) śmiały wzrost konsumpcji (3,2%), będący jednym z elementów pobudzania gospodarki, skoro coraz więcej zarobków będziemy musieli oddawać fiskusowi. Dla odmiany pocieszająco na nastroje obserwatorów gospodarki mogą wpływać dane o lepszych niż oczekiwano wynikach produkcji przemysłowej w listopadzie - mimo mniejszej liczby dni roboczych produkcja wzrosła o 2,8%, licząc rok do roku. Również pozytywne dane w tym zakresie pokazała w listopadzie gospodarka amerykańska, w której oprócz 0,1-proc. wzrostu produkcji przemysłowej, o 2,4% m/m wzrosła liczba nowych budów domów mieszkalnych. Mniej optymistyczne dane jak zwykle docierają z Niemiec, gdzie spadł indeks Ifo, podobno jednak poprawiają się tam oczekiwania przedsiębiorców.
Unikaj:
ComArch - mimo ostatnich informacji o zdobyciu kolejnych kontraktów kurs wybił się z trendu wzrostowego przy zwiększonych obrotach i w dodatku z luką bessy. Najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 27,60 zł, jednak niewykluczone że spadki sięgną okolic 26,50 zł.