Sytuacja rynku kapitałowego nie wygląda najlepiej...
Rynku kapitałowego nie można oceniać w oderwaniu od gospodarki. W Polsce, w okresie transformacji ustrojowej, bardzo wiele wysiłku włożono w rozwój GPW, zapominając niemal zupełnie o budowaniu rynku kapitałowego. Nie mam tu na myśli stworzonych ram prawnych, ale po prostu dbałość o to, by podaż atrakcyjnych dla inwestorów papierów wartościowych była możliwie jak największa. Nawet kosztem zmniejszenia przychodów budżetowych w prowadzonych prywatyzacjach. Mamy zatem dobrze zorganizowaną i kosztowną giełdę z niewykorzystanymi możliwościami, dobre regulacje i zanikający rynek kapitałowy. Trudno jest przyciągnąć na taki rynek nowych emitentów.
Nie można rozwijać giełdy, która przede wszystkim jest platformą obrotu, myśląc, że przez to rozwija się rynek kapitałowy i licząc, że pomoże to gospodarce. Te procesy działają w odwrotną stronę.
Co jest w Pani ocenie głównym problemem rynku w tej chwili?
Nam, pośrednikom na rynku kapitałowym, brakuje podaży. Nie martwię się o popyt. Sądzę nawet, że w niektórych przypadkach okaże się on za duży. Mam na myśli np. fundusze emerytalne. Aby tę podaż zapewnić, trzeba kompleksowych działań, których celem byłoby stworzenie warunków do przyspieszenia rozwoju gospodarczego. Są to konieczne zmiany w sferze podatków, kodeksu pracy, przepisów dotyczących obrotu gospodarczego. Chodzi o to, aby wzrosła rentowność przedsiębiorstw, powstawały nowe miejsca pracy i warunki do akumulacji kapitału przez firmy i obywateli. Wzrosła chęć spółek do inwestowania i wynikające z tego zapotrzebowanie na kapitał. Dopiero w takich warunkach z podażą na rynku kapitałowym nie będzie problemu.