Cena ropy naftowej znowu w poniedziałek wzrosła, gdyż zwiększają się obawy, że coraz bardziej prawdopodobny atak USA na Irak zakłóci dostawy tego surowca. Jednocześnie rozpoczął się piąty już tydzień strajku w Wenezueli paraliżujący wydobycie ropy.
Sekretarz Stanu Colin Powell powiedział w programie telewizji Cable News Network, że "cierpliwość międzynarodowej społeczności wyczerpuje się". Departament Obrony wysłał nad Zatokę Perską kolejne 5 dywizjonów lotniczych. W sumie w tym rejonie stacjonuje już 57 tysięcy amerykańskich żołnierzy.
Prezydent Wenezueli Hugo Chavez zapowiedział użycie "twardej ręki" w celu zakończenia strajku. Strajk jednak wkroczył w piąty tydzień, a wydobycie ropy spadło do 700 tys. baryłek dziennie według źródeł rządowych i do 150 tys. baryłek według przywódców protestujących. Przed strajkiem Wenezuela wydobywała 3 mln baryłek dziennie i eksportowała 2,4 mln, z czego połowę do USA.
OPEC twierdzi, że w najbliższym czasie jest mało prawdopodobne zwiększenie wydobycia w jej krajach członkowskich w celu wyrównania niedoborów w dostawach z Wenezueli. Wszystkie te wiadomości sprawiły, że w poniedziałek po południu na londyńskiej giełdzie paliwowej baryłka ropy gatunku Brent w dostawach na luty kosztowała 30,95 USD, czyli o 2,6% więcej niż na piątkowym zamknięciu i aż o 55% więcej niż na początku 2002 r.
Złoto zakończyło rok zwyżką ceny o 25%, mimo że w poniedziałek uncja tego kruszcu na giełdzie w Londynie staniała do 347,2 USD, a więc o 0,8% w stosunku do piątkowego zamknięcia. Część inwestorów przystąpiła bowiem do realizacji zysków, gdy cena sięgnęła poziomu najwyższego od kwietnia 1977 r.