Kurs boliwara spadł już w środę o 10%, do 1600,1 VEB za dolara, a na początku wczorajszej sesji o kolejne 0,5%. Od połowy grudnia ub.r., gdy rozpoczęły się strajki antyrządowe w Wenezueli, boliwar stracił już wobec amerykańskiej waluty 22%.
Najpoważniejszym problemem tego południowoamerykańskiego kraju jest trwający już prawie miesiąc paraliż sektora naftowego. Wenezuela jest członkiem OPEC, czołowym światowym dostawcą ropy. Minister finansów Tobias Nobrego ostrzegał w tym tygodniu, że wskutek strajków wpływy do budżetu zmniejszą się o 3,5 bln boliwarów (2,2 mld USD). Zdaniem wielu analityków, jeśli sytuacja gospodarcza się nie ustabilizuje, wówczas już w II kwartale br. Wenezueli grozi niewypłacalność. Ministerstwo finansów, by znaleźć środki na pokrycie niedoborów w budżecie, planuje sprzedaż za 2,5 bln boliwarów krótkoterminowe obligacje.
Dołączenie do strajku banków jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Obywatele w obawie przed utratą oszczędności wycofywali masowo oszczędności, kupując amerykańskie dolary. Zdaniem analityków, niebawem sytuacja w tym kraju może stać się krytyczna. - Konflikt między Chavezem a opozycją jest już tak zaawansowany, że rozwiązać go może chyba tylko dymisja prezydenta. Każdy dzień impasu powoduje, że Wenezuela coraz bardziej się pogrąża. Już teraz mówi się, że przywrócenie normalnego funkcjonowania gospodarki może potrwać nawet kilka lat - powiedział Bloombergowi Vitali Meschoulam, analityk zajmujący się obligacjami rządowymi w Eurasia Group.