- PKN chce kupić Rafinerię Gdańsk, ale Nafta Polska musi patrzeć na cały sektor paliwowy. Co stanie się z rafineriami południowymi i sektorem chemii ciężkiej po prywatyzacji RG? - pytał na wczorajszym, zorganizowanym w Płocku, spotkaniu sejmowej Komisji Skarbu Maciej Gierej, prezes Nafty Polskiej.
Offset może pomóc
Janusz Wiśniewski, wiceprezes PKN, ma odpowiedź. Jego zdaniem, 5 rafinerii znajdujących się na południu Polski (Glimar, Jasło i Czechowice, kontrolowane przez NP, oraz Trzebinia i Jedlicze z grupy PKN) można byłoby po prostu zamknąć. - Do każdej tony przerobionej ropy naftowej zakłady te otrzymują dotacje. Zamknięcie tych firm dałoby Skarbowi Państwa korzyści w wysokości 50 mln zł miesięcznie - wylicza J. Wiśniewski. Jego zdaniem, zbyt wysokie byłyby jednak w takim przypadku koszty społeczne. - Proponujemy więc inne rozwiązanie. Tam, gdzie będziemy widzieli sens, proponujemy współpracę, np. w zakresie produkcji asfaltów czy biopaliw - obiecuje J. Wiśniewski. Wiceprezes PKN zaproponował również wykorzystanie części środków z tzw. offsetu. - Można by przede wszystkim oddłużyć sektor chemii ciężkiej. Banki z pewnością zgodziłyby się na spore redukcje wierzytelności - mówi J. Wiśniewski.
Na propozycję zarządu Orlenu przychylnie patrzy Ministerstwo Skarbu Państwa.
Celem Gdańsk