Fundusze emerytalne odgrywają coraz większą rolę na warszawskiej giełdzie. Już na przełomie 1999 i 2000 r. ich obecność wystarczyła, aby tzw. hossie internetowej nadać rozpędu. W roku 2002 OFE pełniły funkcję stabilizatora. Przeciągające się spowolnienie gospodarcze w krajach Unii Europejskiej i w USA oraz afery ksiegowe w tym ostatnim kraju dały się rynkom mocno we znaki. Na tym tle polska giełda wyglądała dosyć zacisznie - nie było wzrostów, ale i spadki były niewielkie. WIG20 na koniec 2002 r. był tylko o 2,7% poniżej poziomu z końca 2001 r.
OFE uspokoiły rynek
Ta stabilizacja to zasługa funduszy emerytalnych. Ubiegły rok był bardzo mizerny pod względem debiutów - więcej spółek ubyło, niż przybyło na warszawskim parkiecie. Tymczasem strumień pieniędzy z ZUS płynął sporym, choć nierównym strumieniem. W ciągu roku aktywa OFE wzrosły o przeszło 22 mld zł. Część z tych środków trafiła na GPW - o ile na początku 2002 r. wartość akcji w portfelach funduszy wynosiła 5,3 mld zł, to na koniec roku było to już ponad 8,2 mld zł.
W rytm przelewów żyła też giełda - a stan indeksu w coraz większym stopniu zależał od tego, czy fundusze decydowaly się na kupno akcji, czy też wolały kupować obligacje. Korelacja między udziałem akcji w portfelach OFE a wartością WIG20 jest bardzo silna - choćby wzrosty ze stycznia ubiegłego roku zostały spowodowane dużymi zakupami akcji, dokonywanymi przez OFE. Potem historia powtórzyła się na wiosnę. Z kolei dołki na GPW zbiegły się z okresami, gdy fundusze bardzo silnie redukowały akcje.
To, że OFE rządzą WIG20, wynika stąd, że w spółki z tego indeksu fundusze inwestują najwięcej. O ile w grudniu 2001 r. walory firm z WIG20 stanowiły 74,20% portfela akcyjnego, to rok później było to już 78,23%. Jeden z funduszy - Sampo - kompletnie zrezygnował z innych spółek, choć jego portfel akcyjny nie naśladuje w całości składu głównego indeksu. Co jest przyczyną takiej koncentracji na firmach z WIG20?