Profesor Zyta Gilowska zapytana w radiowej Trójce o "harce wicepremiera Grzegorza Kołodki na rynku finansowym" powiedziała m.in.: "Jestem trochę zafrasowana tym faktem, bo zachowania ministra finansów - jak sądzę - powinny być znacznie bardziej powściągliwe, bo czasami dwa słowa przez niego powiedziane mogą wprawić w nerwowość rynki finansowe, a więcej słów może te rynki destabilizować, co fatalnie się odbija na naszej reputacji przede wszystkim wśród inwestorów, ale w perspektywie może zachwiać złotówką poważnie. Już nie powiem, że po prostu denerwuje zwykłych ludzi, którzy obserwują skutki tych harców w postaci na przykład wahań złotego do euro lub dolara i zaczynają się zastanawiać, czy żyją w miarę przewidywalnym kraju. Mam wrażenie, że nieco tracimy naszą przewidywalność, a to jest bardzo źle widziana cecha przez inwestorów". Chwilę później pani profesor dodała: "Wicepremier Kołodko jest profesorem ekonomii, więc doskonale wie, że złotówki nie można osłabić, można ją najwyżej złamać, zniszczyć, popsuć. Osłabienie złotówki nie jest w mocy ministra finansów, w każdym razie nie w krótkim okresie, nie przy pomocy różnych sygnałów puszczanych do rynku, tylko raczej poprzez działania w zakresie polityki fiskalnej.