- Ewentualna interwencja militarna na Bliskim Wschodzie może mieć długotrwale negatywny wpływ na międzynarodowe rynki finansowe, ceny ropy oraz nastroje konsumentów i przedsiębiorców - napisano w dorocznym raporcie gospodarczym. Minister gospodarki i pracy Wolfgang Clement poinformował o redukcji rządowych prognoz wzrostu gospodarczego na ten rok do 1%, z 1,5% zakładanych jeszcze w listopadzie. Już po raz drugi w ciągu trzech miesięcy niemiecki rząd obniżył swoje prognozy. Berlin oczekuje też, że bezrobocie wzrośnie do średnio 4,2 miliona osób.
W raporcie założono, że cena baryłki ropy naftowej wyniesie średnio 28 USD, a kurs euro i stopy procentowe utrzymają się na obecnych poziomach. Niemiecki rząd zakłada również, że światowa gospodarka wzrośnie w tym roku o 3-3,5%, wobec 2,25% w ub.r. Stąd nadzieje na wzrost eksportu w tym roku o 4,5%, wobec 2,9% w 2002 r. Eksport stanowi około jednej trzeciej produktu krajowego brutto Niemiec. Import ma wzrosnąć o 4%, po spadku o 1,3% w ub.r., a to dzięki spodziewanemu wzrostowi konsumpcji o 0,75%. W ub.r. zmniejszyła się ona o 0,5%.
Przedsiębiorstwa reagują na pogorszenie koniunktury, redukując inwestycje i zwalniając pracowników. Według informacji mediów, liczba bezrobotnych może sięgnąć w tym miesiącu 4,54 mln. Byłby to poziom najwyższy od marca 1998 r. Winą za swoje kłopoty przedsiębiorstwa obciążają również rząd, który od 1 stycznia podwyższył podatki i składki na ubezpieczenie społeczne. W wyniku tych posunięć popularność partii socjaldemokratycznej kanclerza Schroedera spadła w zeszłotygodniowych sondażach opinii publicznej do poziomu najniższego od 25 lat.