Złoty pozostaje pod presją. W czwartek waluta krajowa osłabiła się do 6,1% po mocnej stronie parytetu i rynek jest wciąż bardzo nerwowy. Na koniec dnia dolar kwotowany był na poziomie 3,8500 złotych, podczas gdy euro na 4,1690.
Należy podkreślić, że inwestorzy zagraniczni nie są obecnie skłonni do otwierania pozycji na ryzykownych rynkach wschodzących, tak więc złoty pozostaje bez wsparcia, które tworzył napływający kapitał zagraniczny. Różnica stóp procentowych pomiędzy krótkoterminowymi instrumentami nominowanymi w złotym i walutach obcych wynosi około 5% w stosunku rocznym. To zbyt mała premia za ryzyko, biorąc pod uwagę obecną zmienność rynku. Wydaje mi się, że obecnie polska waluta jest bardzo podatna na wszelkiego rodzaju ataki spekulacyjne i w najbliższym czasie, istnieje duże ryzyko jej dalszego osłabienia.
Kolejnym czynnikiem wpływającym na niestabilność rynku jest kurs EUR/USD. Nastroje na rynku oraz fundamenty przemawiają za dalszymi wzrostami euro, jednak część inwestorów decyduje się na realizację zysków, przy najwyższych poziomach od 3 lat, co jest przyczyną gwałtownych korekt.