Fatalne wyniki Szeptela w trzech pierwszych kwartałach zeszłego roku wiązały się głównie z rezerwami utworzonymi na inwestycje, w tym kapitałowe. Nie inaczej było w IV kwartale. - Ostatnie miesiące roku stały pod znakiem rezerw, które tworzyliśmy w porozumieniu z audytorem. Ostatecznie "wyczyściliśmy" bilans, pokazując, jaka jest sytuacja spółki - mówi Michał Makarczyk, rzecznik telekomunikacyjnej spółki. Po trzech kwartałach przedsiębiorstwo miało ujemny wynik na sprzedaży. Jak wynika z naszych informacji, w ostatnich miesiącach roku nic się pod tym względem nie zmieniło. Uwzględniając nowe rezerwy, można być pewnym, że spółka zanotowała w IV kwartale bardzo wysokie straty. Po trzech kwartałach narastająco Szeptel miał prawie 14 mln zł przychodów ze sprzedaży. Strata na działalności operacyjnej sięgała 8 mln zł, a strata netto ponad 13 mln zł. Cały rok przedsiębiorstwo zakończy prawdopodobnie niewiele wyższymi przychodami i na znacznie większym minusie. Na razie nie widać efektów restrukturyzacji majątkowej, choć firma negocjuje sprzedaż aktywów. Wpływy z tego tytułu nie rozwiążą jej problemów. Bez dopływu środków spółka nie ma szans na przetrwanie - nie uda się jej po raz kolejny uniknąć bankructwa. Wczoraj jej kurs nie zmienił się i wyniósł 79 groszy, przy obrotach sięgających prawie 600 tys. zł.
Z kolei producent odzieży - Próchnik - rozbudził duże nadzieje inwestorów, informując o efektach restrukturyzacji, w tym obniżeniu zadłużenia, i planach na przyszłość. Pierwsze sygnały poprawy sytuacji pojawiły się już w III kwartale 2002 r., w którym spółka zanotowała zarówno zysk operacyjny, jak i netto. Narastająco miała straty, ale niewielkie - odpowiednio 0,1 i 0,2 mln zł. Optymistyczny wydźwięk tych danych słabnie, kiedy weźmie się pod uwagę, że w tym samym okresie firma miała stratę na sprzedaży. Narastająco sięgnęła ona ponad 3 mln zł przy niespełna 8 mln zł przychodów. Faktem jest jednak, że w III kwartale była ona zdecydowanie niższa niż w poprzednich miesiącach.
Zarząd - z uwagi na bardzo duże zainteresowanie spółką - nie chce komentować wyników za IV kwartał. - Nie są rewelacyjne i nie są najgorsze - mówi prezes Katarzyna Suszanowicz. Zwraca uwagę, że w wyniku rozwiązania współpracy z firmą Fusion nastąpiły drobne perturbacje, jeśli chodzi o sprzedaż. Na wyniki spółki za IV kwartał wpłyną także rezerwy. - Więcej mogę powiedzieć o planach - deklaruje prezes Suszanowicz. - Chcemy wyjść na plus w tym roku i będzie się to łączyć zarówno ze wzrostem sprzedaży naszych wyrobów, jak i wzrostem przerobu. Zamierzamy wrócić do sklepów firmowych. Nie mamy pieniędzy na budowę własnej sieci, więc myślimy o współpracy z przedsiębiorstwami oferującymi komplementarne w stosunku do naszych produkty - dodaje. Co ciekawe, na realizację planów firmy nie czeka NFI Piast. Ponownie poinformował o redukcji zaangażowania - do 35%. Wcześniej kontrolował około 49% kapitału i głosów. Kurs spółki spadł wczoraj o 6,6%, do 57 groszy.