- Inflacja ponownie nas zaskoczyła. Oczekiwaliśmy, że wyniesie 0,6% - mówi Katarzyna Zajdel--Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. W stosunku do grudnia ceny wzrosły średnio o 0,4%. - Żywność zdrożała rok do roku w mniejszym stopniu, niż szacowaliśmy. Poza tym nastąpił spadek cen alkoholu. Silniejszy okazał się też efekt sezonowych wyprzedaży - dodaje. Żywność zdrożała w styczniu o 0,4% w stosunku do grudnia. Ale rok do roku ceny zmalały o 3,5%, wobec spadku o 2,7% w grudniu.
W opinii ekonomistów, w najbliższych miesiącach inflacja może spaść poniżej zera. Taka sytuacja miała ostatnio miejsce w Czechach. - Nie wykluczam, że w którymś miesiącu może do tego dojść, zwłaszcza jeśli żywność będzie nadal tanieć. Nie nastąpi to jeszcze teraz. Być może na wiosnę - mówi K. Zajdel-Kurowska. - Jednak nie sądzę, aby groziła nam prawdziwa deflacja, czyli trwały spadek cen, z wszystkimi jej negatywnymi konsekwencjami dla gospodarki - dodaje. - Deflacja jest możliwa. Myślę jednak, że rozpoczęte przez rząd interwencje na rynku mięsa powinny powstrzymać spadek cen żywności. Poza tym drożeją paliwa - twierdzi Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH PBK. Zakłada, że w lutym inflacja nie będzie już spadać i wyniesie rok do roku 0,4-0,5%. Według szacunków Banku Handlowego, będzie równa 0,5%.
Analitycy spodziewają się, że wolniejszy od oczekiwań wzrost cen w styczniu będzie dla Rady Polityki Pieniężnej argumentem za obniżką stóp procentowych w tym miesiącu o 0,25 pkt proc. RPP zbiera się na dwudniowe posiedzenie 25 lutego. - Jedynym czynnikiem, który mógłby powstrzymać Radę od redukcji byłby dwucyfrowy wzrost produkcji, w styczniu, ale to wydaje mi się niemożliwe - mówi K. Rybiński. Dane na ten temat GUS opublikuje w środę.