O tym, że banki mogą zacząć przywiązywać coraz większą wagę do przychodów z opłat i prowizji, świadczą wyniki za miniony rok. Gdy zawiodły wpływy z innych źródeł, udział przychodów z prowizji znacząco wzrósł, mimo, że w większości przypadków same kwoty istotnie się nie zwiększyły.
W styczniu 2002 r. opłatę za prowadzenie kont podwyższył Kredyt Bank, we wrześniu to samo zrobił BZ WBK. W tym roku na taki krok pierwszy zdecydował się BGŻ. Obok kwot pobieranych za prowadzenie kont, coraz bardziej rozbudowane tabele prowizji i opłat dają bankom możliwości sięgania do kieszeni klientów na wiele sposobów.
Pazerność banków nie dziwi Grzegorza Zawady, analityka Erste Securities. - Nie przybywa kredytów, rynki akcji również przedstawiają się kiepsko, stąd tak duża desperacja w podwyższaniu opłat i prowizji. Teraz już tylko czekam, kiedy pojawią się opłaty za korzystanie z bankomatu. Może nie jest to perspektywa najbliższych miesięcy, ale... Takim działaniom banków sprzyja jednak bardzo mała skłonność klientów do zmian. A banki szukają przychodów i wykorzystują lojalność klientów.
Klienci wolą płacić więcej?
Sebastian Łuczak, rzecznik Pekao zastrzega, że wzrost opłat za prowadzenie Eurokonta to nie podwyżka, lecz nowa cena za większy pakiet usług. - Z naszych badań wynika, że klienci wolą więcej zapłacić i mieć więcej możliwości - mówi. W nowej ofercie banku klientom zaoferowany zostanie Pakiet Pomocny (m.in. możliwość holowania auta za 400 zł, opieka medyczna w niewielkim zakresie). W ramach opłaty możliwe będzie także zarządzanie kontem przez internet, SMS-y lub telefonicznie, co dotychczas kosztowało 2,5 zł. - To nie koniec poszerzania oferty, zamierzamy jeszcze zaproponować klika rzeczy, m.in. zakupy z rabatem w wybranych sklepach. Gwarantujemy też, że nie zmienimy opłat przez najbliższe 18 miesięcy - dodaje Sebastian Łuczak.