Największy na świecie dom maklerski Merrill Lynch ma 26 spółek na swojej liście "Focus 1". Ponad trzy czwarte tych spółek w minionych trzech latach korzystało z usług bankowości inwestycyjnej, oferowanych przez tę firmę. Credit Suisse First Boston i Goldman Sachs też mają podobne listy i ok. 70% widniejących na nich spółek jest jednocześnie klientami tych banków. Podobnie dzieje się w Salomon Smith Barney, gdzie odsetek klientów spośród rekomendowanych spółek sięga 60%. W tych czterech czołowych firmach z Wall Street odsetek ten wyraźnie przekracza więc 37-proc. średnią dla rekomendacji "kupuj" wśród 16 największych firm maklerskich w Stanach Zjednoczonych.
Zdaniem zarządzających funduszami, wynika z tego, że największe firmy wciąż nagabują klientów, mimo że pracują nad zerwaniem powiązań między działami analiz giełdowych i bankowości inwestycyjnej. Merrill, Credit Suisse, Goldman i Salomon znalazły się wśród 11 banków, które w grudniu zgodziły się zapłacić łącznie 1,4 mld USD za oddalenie pozwów inwestorów, którzy zostali wprowadzeni w błąd przez ich analizy, zwłaszcza dotyczące klientów.
Na skutek rosnących nacisków, by branża maklerska uprościła systemy ratingowe i ujawniała powiązania z bankami, New York Stock Exchange i National Association of Securities Dealers w lipcu ub.r. zobowiązały domy maklerskie do publikowania procentowych udziałów rekomendacji "kupuj", "sprzedaj" i "trzymaj". Publikacje te ujawniły, że na rekomendowanych listach znajdują się nie tylko aktualni klienci, ale też ci, których banki chciałyby pozyskać.
Merrill poinformował, że wszystkie spółki z listy "Focus 1", poza Coca-Colą, to potencjalni klienci. Credit Suisse w najbliższych trzech miesiącach spodziewa się pozyskać lub nadal pobierać honoraria za usługi inwestycyjne od wszystkich 19 spółek, znajdujących się na jego "Focus List". Goldman przyznał, że liczy na takie honoraria od wszystkich 17 firm, których akcje widnieją na jego "Current Investment List - Americas". Wyjątkiem okazał się Salomon, który oczekuje na wynagrodzenia od zaledwie dwóch spółek z 26 umieszczonych na jego "Recomended List".
- Banki inwestycyjne wciąż wpływają na to, jak działa Wall Street. Firmy wiedzą, czy spółka ma w planach akwizycje, czy też czeka ją restrukturyzacja i starają się pozyskać kontrakty na obsługę takich operacji - powiedział agencji Bloomberga David Cooley, który zarządza ok. 1 mld USD w J&W Seligman.