Od początku lutego indeks największych spółek konsoliduje się pomiędzy 1090 a 1040 pkt. Oznacza to, że cały czas porusza się poniżej istotnego oporu, jaki na wysokości 1150 pkt. wyznacza linia szyi formacji podwójnego szczytu. 10 pkt. niżej przeszkodą dla ewentualnych wzrostów będzie też luka bessy z 27 stycznia oraz lokalne maksimum z 3 lutego. Można więc uznać, że najważniejsza obecnie strefa podażowa rozciąga się między 1140 a 1150 pkt. Dopóki indeks nie zdoła się wybić ponad te poziomy, nie ma mowy o zakończeniu dwumiesięcznego trendu spadkowego.
Z uwagi na fakt, że na wykresie na przełomie 2002 i 2003 r. pojawiły się średnioterminowe formacje spadkowe (w zależności od interpretacji może to być podwójny szczyt lub głowa z ramionami) i miało to miejsce w okolicy długoterminowej linii bessy, bardziej prawdopodobne jest, że będziemy kontynuowali przecenę. Takie wnioski nasuwa analiza średnioterminowych wskaźników trendu, które cały czas potwierdzają przewagę podaży na rynku, oraz wskaźniki krótkoterminowe, które po ostatnim dość silnym wyprzedaniu, zdołały już w większości powrócić powyżej poziomów równowagi. To może wyznaczać dobry moment dla ponownego ataku podaży.
Spadek o kolejne 20 pkt. od wczorajszego zamknięcia będzie oznaczał przełamanie wsparcia, tworzonego przez lokalne minimum z lutego (1090 pkt.) i najniższy poziom od 4 miesięcy. Powinny to być wystarczające powody do pozbywania się akcji. Wtedy indeksowi będzie groził spadek przynajmniej do 1000 pkt.
Odważniejsi inwestorzy do sprzedaży mogli przystąpić już na wczorajszej sesji. W jej trakcie doszło do przełamania wsparcia, które w okolicy 1114 pkt. stanowiła wykreślona na wykresie godzinowym wzrostowa linia, wyznaczająca ostatnią korektę. Z wysokości kanału, w jakim przebiegała wspomniana korekta, wynika, że WIG20 powinien zniżkować teraz do około 1085 pkt.