Piątkowa sesja nie wniosła wiele nowego do technicznego obrazu WIG20. Trwająca już czwarty tydzień konsolidacja stopniowo zaczyna nabierać rozpoznawalnych kształtów. Uwagę zwraca linia biegnąca przez lokalne szczyty z 3 i 17 lutego. Stanowi ona szyję odwróconej formacji głowy z ramionami. Dołek z 29 stycznia jest jej lewym ramieniem. Dołek z 7 lutego to głowa, a od 17 lutego tworzy się prawe ramię. Linia szyi znajduje się na poziomie 1128 pkt, a jej przełamanie zapowiadałoby istotny ruch w górę. Za wzrostem przemawia pozytywna dywergencja na RSI oraz rosnący nad linią sygnału MACD. Skalę tego wzrostu można prognozować na podstawie odległości pomiędzy dołkiem z 7 lutego, a linią szyi. Daje to podstawy, żeby oczekiwać zwyżki do 1180 pkt.
Osiągnięcie tego poziomu może być jednak trudne ze względu na silne opory utworzone przez szczyt z 3 lutego (1142 pkt.) i długą czarną święcę, której połowa wypada na poziomie 1155 pkt. Można też przypuszczać, że w momencie kiedy WIG20 osiągnie prognozowany poziom 1180 pkt., to w tym samym miejscu znajdzie się linia szyi dużej formacji głowy z ramionami wieńczącej jesienne wzrosty. Hipotetyczny wzrost wyglądałby wtedy jak ruch powrotny. Mniej precyzyjne sygnały powstałyby w razie spadku WIG20. Poniżej piątkowego zamknięcia można wyznaczyć co najmniej dwie linie trendu wzrostowego, biegnące przez dołki z ostatnich sesji, ale żadna z nich nie wydaje się szczególnie ważna. Większe znaczenie ma dołek z 7 lutego na poziomie 1084 pkt. Problem jednak w tym, że podczas konsolidacji bariery tego typu często są przekraczane, co jednak nie powoduje żadnych konsekwencji technicznych. Fakt, że spadki byłyby trudniejsze do uchwycenia przy pomocy analizy technicznej, nie czyni ich mniej prawdopodobnymi. Cały czas na wykresie dominuje głowa z ramionami, która powstawała w okresie od października do stycznia. Poza tym niedawne spadki zniosły tak znaczną część jesiennych wzrostów, że testowanie letniego dna na poziomie 1030 pkt wydaje się całkiem realne.