Aby wycofać niektóre firmy spożywcze z publicznego obrotu, ich właściciele nie muszą angażować dużych środków. Często kosztowałoby to ich znacznie mniej niż wcześniejsze zakupy. Notowania spółek są niskie, a cen w ewentualnych wezwaniach nie będą podbijać instytucje finansowe - nie mają bowiem ich akcji w swoich portfelach inwestycyjnych.
Rolimpex pierwszy?
Zdaniem specjalistów, najszybciej mogą być wycofane z obrotu walory Rolimpeksu. Kurs spółki na wczorajszej sesji wyniósł 4,56 zł. Warto przypomnieć, że inwestor strategiczny warszawskiego producenta pasz - firma Central Soya - pod koniec 2000 roku kupił 24,99% akcji, płacąc ponad 9 zł za papier. Zapłacił za nie w sumie 44 mln zł. Obecnie Central Soya, poprzez spółkę zależną Provimi, kontroluje już 42,3% kapitału akcyjnego. Gdyby inwestor zdecydował się ogłosić wezwanie na pozostałe w obrocie papiery po obecnej cenie rynkowej, to za 57,7% akcji zapłaciłby 48 mln zł - czyli niewiele więcej niż w 2000 roku kosztował go 25-proc. pakiet. Warto pamiętać, że w 2000 roku, gdy producent i dystrybutor pasz był przejmowany przez Central Soya, generował duże straty. W 2002 roku Rolimpex odnotował ponad 10 mln zł zysku netto. W ostatnich dniach Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zezwoliła Provimi na przekroczenie progu 50% głosów na WZA przedsiębiorstwa.
A może Kruszwica i Ekodrob?
Na kandydata do opuszczenia parkietu w najbliższym czasie typowana jest też Kruszwica. W jej przypadku inwestor strategiczny - Cereol - kupował w 1998 roku akcje po 20,25 zł. Wczoraj kurs zakładów tłuszczowych wyniósł 5,95 zł. Tymczasem bardzo poprawiły się fundamenty producenta olejów. W roku 2002 firma zanotowała 8,8 mln zł zysku netto, podczas gdy w latach 1998 i 1999 miała blisko 67 mln zł skumulowanej straty. Kruszwica z roku na rok poprawia też przychody. Cereol, podobnie jak Provimi, dostał pozwolenie od KPWiG na przekroczenie progu 50% głosów na WZA Kruszwicy.