Akcjonariusze mniejszościowi Mostostalu Płock, wspierani przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, od kilkunastu miesięcy wskazują, że płocka firma nierówno traktuje swoich akcjonariuszy, stawiając na uprzywilejowanej pozycji Mostostal Warszawa (posiada 49% głosów na WZA). Wczoraj doszło do spotkania zarządów obu firm i przedstawicieli udziałowców mniejszościowych, które miało doprowadzić do porozumienia. To jednak się nie udało - obie strony przedstawiły swoje racje, ale do zbliżenia stanowisk nie doszło.
Akcjonariusze mniejszościowi uważają, że główną przyczyną obecnej niskiej wyceny akcji Mostostalu Płock (wskaźnik C/WK - cena do wartości księgowej - wynosi 0,3) jest działanie Mostostalu Warszawa. - Podstawowe ryzyko inwestycji w płocką firmę to jej główny akcjonariusz. I to ryzyko powoduje taką, a nie inną wycenę - mówi R. Eggink (deklarował, że dysponuje 3-proc. pakietem akcji płockiej firmy). Jego zdaniem, właśnie to jest przyczyną, że Mostostal Płock, mimo dobrej sytuacji finansowej, jest wyceniany znacznie niżej od swojego inwestora strategicznego.
Santiago de la Fuente, prezes Mostostalu Warszawa, tłumaczył spadek kursu spółki zależnej ruchami kapitału spekulacyjnego, który zrezygnował z inwestycji w branżę budowlaną. Wskazywał także na ograniczenie zleceń przez PKN Orlen, który był podstawowym kontrahentem firmy.
Mniejszościowi udziałowcy szczególnie interesowali się ostatnią inwestycją kapitałową płockiej spółki, czyli zakupem udziałów w Mostostalu Invest (spółka deweloperska z grupy Mostostalu Warszawa). - Z naszych szacunków wynika, że Mostostal Płock przepłacił. Wstępny wniosek jest zatem taki, że zarząd działał na szkodę giełdowej spółki - uważa R. Eggink. Wiktor Guzek, prezes Mostostalu Płock, odpierał zarzuty, tłumacząc, że inwestycja daje przedsiębiorstwu szanse na zaistnienie w sektorze budownictwa mieszkaniowego. - Jestem gotów spotkać się w sądzie, aby rozstrzygnąć kwestię tej inwestycji - mówi.