O ile polska gospodarka doświadcza od wielu miesięcy silnej presji deflacyjnej (spadku ilości pieniądza w obiegu), o tyle na świecie zachowanie cen surowców sugeruje działanie dokładnie odwrotnego impulsu inflacyjnego. Od czasu ostatniego minimum globalnego 3-letniego (przynajmniej w latach 90.) cyklu koniunkturalnego, czyli od końca 2001 r., ceny surowców mierzone wartością indeksu CRB wzrosły o ponad jedną trzecią, co jest najsilniejszą zwyżką od początku lat 80.
Nietrudno skojarzyć te typowe objawy presji inflacyjnej z polityką pieniężną, prowadzoną od 2001 r. przez amerykańską Rezerwę Federalną, która przejęta sygnalizowaną przez rynek akcji groźbą deflacji w stylu japońskim, najwyraźniej zupełnie przestała przejmować się - co było normą przez ostatnie 20 lat - sygnałami generowanymi przez rynki towarowe. Surowce - w tym złoto - otrzymały tym samym od Fed zielone światło, czego efekty można obserwować obecnie. "Stara gospodarka", porzucona przez inwestorów od czasu kryzysu azjatyckiego w 1997 r., bierze obecnie odwet za ten okres lekceważenia. Oczywiście, ta surowcowa hossa jest po części iluzją, wynikającą z trwającej deprecjacji dolara (innego z efektów polityki Fed). Dla gospodarki USA jest ona jednak jak najbardziej realna. Dwa sektory S&P500, wykazujące w IV kw. ub.r. największy przyrost przychodów, czyli sektor energetyczny (+21%) i materiałowy (+13%), są dla całej reszty gospodarki generatorem kosztów. Tym samym w elegancki sposób wobec braku działań ze strony Fed rynki samodzielnie rozwiązują problem powrotu do równowagi - możliwej obecnie jedynie na niskim poziomie.
Ten mechanizm łatwo zobaczyć na przykładzie cen ropy naftowej. Są one obecnie ponad 70% wyższe niż rok temu. W ciągu minionych 30 lat "szoki naftowe" o porównywalnej lub większej skali zdarzyły się 5-krotnie (1974, 1979-1980, 1987, 1990 oraz 1999-2000). Łatwo zauważyć, że 4 z tych 5 epizodów silnie drożejącej ropy naftowej bezpośrednio poprzedzały lub towarzyszyły okresom recesji w gospodarce USA (1974-1975, 1980, 1990-1991, 2001). W piątym z tych przypadków silnego wzrostu cen ropy naftowej z 1987 r. mieliśmy do czynienia z gwałtownym - choć krótkotrwałym - krachem na rynkach akcji.