Reklama

Stacje hipermarketów walczą o polski rynek paliw

Krajowy rynek sprzedaży detalicznej paliw może w najbliższym czasie czekać prawdziwa rewolucja. Jeśli Polska pójdzie śladem takich krajów, jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania, może on zostać opanowany przez stacje benzynowe kontrolowane przez sieci hipermarketów. Taki scenariusz oznaczałby, że w największym stopniu ucierpią drobni przedsiębiorcy, posiadacze jednej bądź kilku stacji benzynowych. Ale dotknie to też potentatów, takich jak PKN Orlen.

Publikacja: 01.03.2003 08:49

Dominującej pozycji na rynku detalicznej sprzedaży paliw we Francji nie posiadają wcale takie koncerny, jak Total Fina Elf, Shell czy też Texaco. Zajmują ją stacje benzynowe, budowane przez hipermarkety. Według ostatnich danych, ich udział w całkowitej sprzedaży wynosi blisko 60%. Ze znanymi markami wygrywają one przede wszystkim niską ceną. Agresywne działania sieci handlowych doprowadziły do upadku tysięcy drobnych przedsiębiorców, którzy posiadali jedną lub kilka stacji benzynowych.

O sile francuskich hipermarketowych stacji paliw może świadczyć fakt, że na podobieństwo koncernów paliwowych wydają one mapy samochodowe, gdzie zaznaczone są ich obiekty.

Zdaniem polskich właścicieli prywatnych stacji, ich los może być podobny do losu francuskich przedsiębiorców. Pod adresem sieci hipermarketów kierują oni oskarżenia o dumping i niszczenie lokalnego rynku.

Francuski pomysł

Na sprzedaż paliwa pod marką sieci hipermarketów jako pierwsi wpadli 40 lat temu Francuzi. Pomysł na biznes opierał się na korzystnych relacjach cenowych między importowanym paliwem a kupowanym we francuskich rafineriach. Dodatkowo tania benzyna miała być też sposobem na przyciągnięcie klientów do obiektów handlowych.

Reklama
Reklama

Pierwsze hipermarketowe stacje powstały we wschodniej Francji. Paliwo było sprowadzane z Belgii, Holandii i Niemiec. Ich oferta stała się na tyle konkurencyjna, że w ciągu następnych 20 lat opanowały 50% rynku detalicznego. Tysiące niezależnych stacji zbankrutowało. Supermarkety zaczęły również walczyć o rynek w Belgii, Wielkiej Brytanii oraz Hiszpanii. 20 lat temu rozpoczęły ekspansję w zachodnich Niemczech.

We Francji spośród hipermarketów najwięcej stacji benzynowych mają Intermarche (blisko 1500) i Leclerc (ponad 500). Liczącymi się graczami są też Auchan, Carrefour oraz Geant. Wszystkie powyższe sieci obecne są w naszym kraju. Stacje paliw mają na razie sklepy Geant oraz Auchan. Przedstawiciele branży szacują, że ich udział w rynku już teraz sięga kilku procent. Mimo że hipermarketowych stacji jest niewiele, realizowana na nich sprzedaż potrafi być kilkunastokrotnie większa niż w przypadku innych obiektów.

Polska powtórka

Stacje hipermarketowe budzą duże emocje, zwłaszcza wśród drobnych przedsiębiorców. Narzekają oni na nieuczciwe praktyki, jakich dopuszczają się hipermarkety. Ich zdaniem, ceny paliw sprzedawanych w takich obiektach są czasami niższe niż ceny hurtowe, jakie proponuje PKN Orlen. Doprowadza to już do pierwszych konfliktów. Takie spięcie ma miejsce, na przykład, w Łodzi, gdzie walka hipermarketu Geant z "resztą świata" trwa już dwa lata. - W przepychankę cenową są zaangażowane prawie wszystkie stacje paliw, które dostosowują ceny w swoich obiektach do Geanta - twierdzi Andrzej Miodek, właściciel kilku stacji i prezes stowarzyszenia "Nasza Stacja", którego celem jest przeciwdziałanie cenowym praktykom stacji hipermarketowych. - Walka cenowa ma zawsze taki sam scenariusz. Jako pierwszy z niską ceną paliw wychodzi Geant. Tradycyjnie już w odpowiedzi na to stacja paliw Esso daje jeden dzień Geantowi na jej podwyższenie. Jeżeli hipermarket nie reaguje, do podobnego poziomu cenę opuszcza Esso. Następne są stacje paliw Jet, które chcą być zawsze o 2 grosze tańsze od Esso. Później przychodzi kolej na nas - mówi Andrzej Miodek. Dodaje również, że ma zanotowane i udokumentowane blisko 200 przypadków, w których poczynania Geanta ocierają się o dumping. - Szacuję, że w związku z działalnością stacji paliw prowadzonych przez francuską sieć handlową, łódzcy właściciele stacji odprowadzają do budżetu kilkadziesiąt milionów złotych mniej - dodaje.Orlen ma obawy

Problem jest zauważany nie tylko przez drobnych uczestników rynku. Swoje stanowisko w sprawie zajął także PKN Orlen. "Stacje funkcjonujące przy hipermarketach stosują praktyki ekstremalnego zaniżania cen, zbliżone w charakterze do strategii dumpingowych, w celu przyciągania klientów do zlokalizowanych obok obiektów handlowych" - napisał w oficjalnym stanowisku dla PARKIETU PKN Orlen. Płocka spółka liczy, że funkcjonowaniu takich obiektów przyjrzy się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Jaka przyszłość?

Reklama
Reklama

- Uważam, że hipermarkety będą powiększać swój udział w rynku. PKN Orlen i zachodnie koncerny są jednak w mniejszym stopniu narażone na ich ekspansję. Stanowią jednak poważne zagrożenie dla drobnych detalistów i mogą doprowadzić do upadłości wielu z nich. Polski klient jest wyjątkowo wyczulony na niską cenę paliw, stąd pewne niemal powodzenie hipermarketowych stacji. Pomiędzy tymi grupami na pewno będzie trwała wojna cenowa, która może mieć konsekwencje takie, jak we Francji - uważa Michał Buczyński, analityk sektora paliwowego w DM Millennium.

Nie tylko Francja, ale również Niemcy niedawno przeżyły dramatyczną wojnę cenową, która spowodowała wiele bankructw i przejęć w branży paliwowej. To, co dzieje się na rynku u naszego zachodniego sąsiada, dotyczy również Orlenu, który kupił blisko 500 stacji w północnych Niemczech. - To, czy w Polsce zjawisko przyjmie takie wymiary, jak w wymienionych krajach, zależy od świadomości kierowców. Oni zdecydują, czy warto korzystać z nowoczesnych stacji, mających coraz bogatszą ofertę i wysoki poziom obsługi, czy z hipermarketowych. Liczymy na to, że kierowcy myślący perspektywicznie i dbający zarówno o swoje pojazdy, jak i własną kieszeń, będą kalkulować, na ile opłacalne jest tańsze paliwo, a w efekcie możliwe problemy z autem. Z naszych obserwacji wynika, że trend korzystania ze stacji markowych utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie - uważają przedstawiciele płockiego koncernu.

Ich zdaniem, dość szybko powinien nastąpić podział klientów na bardziej wymagających i tych, którzy wolą kupować paliwo tańsze, ale niewiadomego pochodzenia. Orlen optymistycznie patrzy jednak w przyszłość. - Trudno określić, jakie będą to proporcje. Myślimy jednak, że większość klientów pozostanie przy stacjach markowych, oferujących nie tylko swoje produkty i usługi, ale również odpowiedzialność. Ci, którzy chwilowo "zbłądzili", szybko przekonają się, że najważniejsza w tej branży jest jakość - uważa płocka spółka. Trudno jednak określić, czy Orlen z potyczki z hipermarketami wyjdzie "z tarczą". Paliwo sprzedawane na stacjach PKN Orlen jest bowiem najdroższe na rynku. Różnica dochodzi czasem do kilkunastu procent na korzyść hipermarketów.

Niska cena

- niska jakość?

PKN Orlen oczekuje szybkiego wprowadzenia regulacji prawnych, dotyczących monitorowania i kontroli jakości paliw. Niestety, na to nie ma zbyt dużych szans. - W budżecie na 2003 rok wydatki zaplanowane na monitoring stacji paliw pozwolą jedynie na przebadanie 100 obiektów. To kropla w morzu potrzeb, zważywszy że w Polsce jest ich 6 tysięcy - tłumaczy Jacek Wróblewski, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftą, zrzeszającej zagraniczne koncerny paliwowe operujące w Polsce.

Reklama
Reklama

- Nasze paliwa pochodzą z importu, a ich jakość odpowiada polskim normom - twierdzi przedstawiciel firmy Geant. Odmówił jednocześnie odpowiedzi, czy stacje paliw są rentowne i ile paliwa rocznie sprzedają. Nie komentował również pytań o strategię rozwoju tego segmentu działalności w Polsce.

- Nie mam nic przeciwko konkurencji. Jest ona pozytywnym czynnikiem dla całego rynku. Hipermarkety sprzedają jednak, balansując na krawędzi opłacalności. Jeżeli paliwo jest importowane, trzeba zapłacić za transport.W jaki sposób wytłumaczyć więc fakt, że przy istotnych kosztach transportu jest ono tańsze na stacji w Łodzi niż to sprzedawane w hurcie przez Orlen w oddalonych o 20 km od Łodzi Koluszkach, gdzie PKN ma bazę paliw - mówi dyrektor Wróblewski. Drobni detaliści na własną rękę badają paliwa sprzedawane w hipermarketach. - Nie jest to paliwo dobre jakościowo, ale odpowiada polskim normom - twierdzi jeden z nich.

Polskie przepisy nie traktują hipermarketowych stacji w sposób szczególny. Ich praktykom cenowym nie przygląda się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Według Urzędu, ich pozycja nie jest na razie znacząca na rynku. Stacje przyciągają jednak tłumnie klientów, którzy przy jednorazowym tankowaniu mogą oszczędzić nawet kilkanaście złotych.

Nie wszędzie jednak hipermarketom pozwolono na rozwijanie własnych struktur sprzedaży paliw. W Grecji zabroniono tego ze względów ekologicznych. Szwajcarzy, w ogólnokrajowym referendum, zdecydowali, że nie chcą takich obiektów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama