- Uważam, że hipermarkety będą powiększać swój udział w rynku. PKN Orlen i zachodnie koncerny są jednak w mniejszym stopniu narażone na ich ekspansję. Stanowią jednak poważne zagrożenie dla drobnych detalistów i mogą doprowadzić do upadłości wielu z nich. Polski klient jest wyjątkowo wyczulony na niską cenę paliw, stąd pewne niemal powodzenie hipermarketowych stacji. Pomiędzy tymi grupami na pewno będzie trwała wojna cenowa, która może mieć konsekwencje takie, jak we Francji - uważa Michał Buczyński, analityk sektora paliwowego w DM Millennium.
Nie tylko Francja, ale również Niemcy niedawno przeżyły dramatyczną wojnę cenową, która spowodowała wiele bankructw i przejęć w branży paliwowej. To, co dzieje się na rynku u naszego zachodniego sąsiada, dotyczy również Orlenu, który kupił blisko 500 stacji w północnych Niemczech. - To, czy w Polsce zjawisko przyjmie takie wymiary, jak w wymienionych krajach, zależy od świadomości kierowców. Oni zdecydują, czy warto korzystać z nowoczesnych stacji, mających coraz bogatszą ofertę i wysoki poziom obsługi, czy z hipermarketowych. Liczymy na to, że kierowcy myślący perspektywicznie i dbający zarówno o swoje pojazdy, jak i własną kieszeń, będą kalkulować, na ile opłacalne jest tańsze paliwo, a w efekcie możliwe problemy z autem. Z naszych obserwacji wynika, że trend korzystania ze stacji markowych utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie - uważają przedstawiciele płockiego koncernu.
Ich zdaniem, dość szybko powinien nastąpić podział klientów na bardziej wymagających i tych, którzy wolą kupować paliwo tańsze, ale niewiadomego pochodzenia. Orlen optymistycznie patrzy jednak w przyszłość. - Trudno określić, jakie będą to proporcje. Myślimy jednak, że większość klientów pozostanie przy stacjach markowych, oferujących nie tylko swoje produkty i usługi, ale również odpowiedzialność. Ci, którzy chwilowo "zbłądzili", szybko przekonają się, że najważniejsza w tej branży jest jakość - uważa płocka spółka. Trudno jednak określić, czy Orlen z potyczki z hipermarketami wyjdzie "z tarczą". Paliwo sprzedawane na stacjach PKN Orlen jest bowiem najdroższe na rynku. Różnica dochodzi czasem do kilkunastu procent na korzyść hipermarketów.
Niska cena
- niska jakość?
PKN Orlen oczekuje szybkiego wprowadzenia regulacji prawnych, dotyczących monitorowania i kontroli jakości paliw. Niestety, na to nie ma zbyt dużych szans. - W budżecie na 2003 rok wydatki zaplanowane na monitoring stacji paliw pozwolą jedynie na przebadanie 100 obiektów. To kropla w morzu potrzeb, zważywszy że w Polsce jest ich 6 tysięcy - tłumaczy Jacek Wróblewski, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftą, zrzeszającej zagraniczne koncerny paliwowe operujące w Polsce.