Dziwny przebieg mają ostatnie sesje na GPW. Przez kilka dni obserwowaliśmy stabilizację notowań w bardzo wąskim zakresie. Aktywność mierzona skalą obrotów systematycznie spadała. Poniedziałek, pomimo negatywnego impulsu w postaci rozpadu rządzącej koalicji, nie przyniósł wzrostu obrotów. Wręcz przeciwnie, na tyle one zamarły, że w połowie sesji na rynku podstawowym, wyłączając akcje Telekomunikacji, wyniosły jedynie około 20 mln zł. Wygląda to naprawdę niepokojąco w kontekście planów wprowadzania podatku giełdowego. A kolejny krok tego typu doprowadzi do całkowitej marginalizacji notowań na GPW. Wydaje się, że właśnie brak popytu w poniedziałek powstrzymał inwestorów zagranicznych przed wyprzedażą akcji. Wczorajsza sesja, odbywająca się już przy zwiększonych obrotach, nie zatrzymała podaży ze strony zagranicy. To, co było udziałem rynku walutowego w poniedziałek, przełożyło się na rynek akcji dopiero wczoraj. W tym miejscu pragnąłbym zwrócić uwagę na rozwój wypadków na giełdzie w Budapeszcie. Od połowy stycznia, podobnie jak na GPW, trwa tam trend spadkowy. Wygląd indeksu BUX przypomina wykres WIG20. Kilka dni temu indeks BUX wybił się w dół z kilkudniowej stabilizacji. Wydaje się, że warszawska giełda zareagowała z pewnym opóźnieniem na rozwój wypadków w regionie. Wczorajsze osłabienie sektora IT oraz powracająca słabość banków w powiązaniu ze spadkiem indeksu WIG poniżej poziomu 13600 punktów nie wygląda dobrze. Tym samym nie spodziewałbym się w najbliższym czasie ocieplenia nastrojów.
Zwróć uwagę:
Elektrobudowa - "emerytalny" akcjonariat, możliwość wypłaty dywidendy stwarzają szanse wzrostu kursu w perspektywie długoterminowej. W najbliższym czasie możliwa korekta ostatnich wzrostów.
Unikaj:
Prokom - nieco gorszy od oczekiwań zysk operacyjny w IV kw. wraz z osłabieniem całego giełdowego sektora IT może przynieść w ciągu miesiąca 10-15--proc. przecenę.