Wybicie z trendu bocznego w dół na razie zostało odroczone. Po spadku wykresu kontynuacyjnego w zeszłym tygodniu do 1067 pkt nie doczekaliśmy się kontynuacji spadków. Od tamtej pory kontrakty na WIG20 drepczą w miejscu. Być może następna próba wybiciu będzie skuteczna - w tej jednak chwili ciekawsze od głównego kontraktu wydają się futures akcyjne.

Uwagę zwracają przede wszystkim kontrakty na Prokom. Po trzech dniach silnych spadków wybiły się w dół z głowy z ramionami. Wybicie potwierdzone zostało przez wolumen, na najbliższych sesjach możliwy jest ruch powrotny do linii szyi (122,55 zł na wykresie kontynuacyjnym kontraktów). Trend spadkowy wyklucza w tej chwili inną pozycję niż krótką. Z wysokości figury wynika, że do "wyjęcia" jest ok. 19 zł, co w przeliczeniu na gotówkę oznacza możliwość zarobienia 1900 zł. Zasięg spadku wyznaczyłem od linii szyi, tymczasem wykres pokonał już część dystansu. Od wczorajszego zamknięcia z 1900 zostało jeszcze 1100 zł. Przy depozycie na poziomie ok. 1200 zł wygląda to zachęcająco. Trochę ochłodzić może porównanie potencjalnego zysku z ryzykiem, które trzeba ponieść. Skoro inwestujemy w oparciu o tak dużą formację "stop" - nie może być za blisko. Dwukrotność wskaźnika ATR (np. z 14 sesji) wydaje się absolutnym minimum. ATR (14) ma wartość 3,1. Zatem żeby sięgnąć po potencjalne 1100 zł, postawić na szali trzeba 620 zł. Wskaźnik zysku do ryzyka nie przekracza 2, co może zniechęcać do tej inwestycji.

Z drugiej strony spadek wcale nie musi zatrzymać się już w okolicach 100 zł. Z powodzeniem może sięgnąć dna z października zeszłego roku, znajdującego się na 93 zł. Trudno też w tej chwili wskazać inny kontrakt notowany na GPW, na którym byłby lepszy trend.