Przychody ze sprzedaży WSiP wzrosły w ubiegłym roku o 30%, do 257,8 mln zł. Zarząd spółki szacuje, że tym samym udział Wydawnictw w rynku podręczników wyniósł 32-33%. Prognoza na ten rok zakłada jego zwiększenie o 2-3 pkt proc. Zważywszy na trudną sytuację finansową rodziców uczniów, do których skierowana jest oferta firmy, nasycenie rynku oraz wtórny obrót podręcznikami - nie będzie to proste. - Ceny naszych podręczników osiągnęły górny akceptowany przez rynek poziom. Ubiegły rok był drugim z rzędu, kiedy ich nie podnieśliśmy - powiedział Jarosław Kusto, dyrektor finansowy WSiP. Podał, że licząc w sztukach, w 2002 roku wydawnictwo sprzedało o milion egzemplarzy podręczników więcej niż rok wcześniej.

Jednym ze sposobów rozwoju i umocnienia pozycji rynkowej mają być przejęcia w branży. Jan Rurański, prezes firmy, zaznaczył jednak, że nie wiadomo jeszcze, jaki udział odegrają tu zakupy mniejszych, uzupełniających ofertę WSiP, przedsiębiorstw. Nie sprecyzował też, ile spółka może przeznaczyć na ten cel.

Na początku tego roku nowy szef resortu skarbu Sławomir Cytrycki unieważnił trzeci już z kolei przetarg na zakup akcji WSiP. - Nie sposób obecnie precyzyjnie odpowiedzieć na pytanie o warunki prywatyzacji spółki. Są plany, aby stało się to jak najszybciej, nawet w tym roku. Giełda jest jednym z ważniejszych wariantów branych pod uwagę - powiedział J. Rurański.

Jedną z kwestii, która musi być rozstrzygnięta zanim akcje WSiP trafią na GPW, jest proces, jaki wytoczył spółce w 1998 roku Hubert Gierowski. Odkupił on prawa do gruntu, na którym stoi siedziba wydawnictwa od spadkobierczyni nieruchomości. Na drodze sądowej dochodzi zapłaty kwot z tytułu wynajmu. Jeśli wyrok zapadnie w tym roku (kolejna rozprawa odbędzie się w maju) zysk WSiP za 2003 rok może być wyższy niż w 2002 roku, co zapowiada zarząd.

Wynika to z faktu, że wydawnictwo w związku z toczącym się procesem co roku tworzyło kolejne rezerwy. W wywiadzie udzielonym PARKIETOWI w ubiegłym roku J. Rurański mówił, że jeśli sąd zakwestionuje prawo WSiP do użytkowania nieruchomości, to spółka będzie musiała zapłacić z tytułu bezprawnego zajmowania lokalu zaległy czynsz. Jednak jego wysokość biegły sądowy ustalił na ok. 17 mln zł, a rezerwy na ten cel były znacznie wyższe - wynika z wypowiedzi J. Kusto. Sięgały niemal 50 mln zł.