Reklama

Avon zainwestuje w Polsce w tym roku 50 mln zł

Z Johnem P. Higsonem, wiceprezesem Avonu na Europę Centralną i Wschodnią, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 12.03.2003 08:12

Jak wygląda obecnie sytuacja na rynku kosmetycznym w Polsce?

Niestety, podobnie jak w całej gospodarce. Ubiegłoroczny wzrost sprzedaży kosmetyków szacujemy najwyżej na 1%.

Z czego to wynika?

Z pewnością z wyhamowania tempa rozwoju gospodarczego w Polsce.

Czy jest Pan zdania, że sytuacja zacznie się poprawiać w drugiej połowie tego roku?

Reklama
Reklama

Raczej nie. Sytuacja jest znacznie gorsza niż kilka lat wcześniej, rośnie bezrobocie, nawet w Warszawie. A jeżeli rośnie bezrobocie w stolicy kraju, to jest to już bardzo zły sygnał dla całej gospodarki.

Jaką ma Pan receptę na uzdrowienie polskiej gospodarki?

Ministerstwo Finansów powinno w końcu przestać traktować przedsiębiorstwa jako podmioty wymagające nieustannej kontroli, ale jako pracodawców płacących bardzo wysokie podatki. Zmiana w podejściu mogłaby się z pewnością przełożyć na przyciągnięcie do Polski nowych inwestorów i rozruszanie gospodarki.

Dyrektorem Avon Cosmetics Polska jest Amerykanin. Czy wszystkie ważniejsze funkcje w spółce pełnią zagraniczni menedżerowie?

Nie. Ja, co prawda, pochodzę z Wielkiej Brytanii, ale nie byłem tam już od 10 lat. Przez 4 lata np. mieszkałem na Węgrzech. Poza dyrektorem głównym, którym powinna być osoba mająca ogromne doświadczenie na światowym rynku kosmetycznym, miejsca kierownicze i menedżerskie są obsadzane przede wszystkim przez Polaków. Zresztą nie jest dla nas bardzo istotne, jakiej narodowości są nasi menedżerowie. Wybieramy po prostu najlepsze osoby na dane stanowisko.

Centrala Avonu w Warszawie zajmuje się działalnością marketingową obejmującą 15 europejskich krajów. Dlaczego takie działania są prowadzone akurat w Polsce?

Reklama
Reklama

Ponieważ jest to największy w tym rejonie Europy kraj z 40--milionowym społeczeństwem. Polacy kupują dużo kosmetyków, a działania marketingowe opracowane z myślą o tym rynku łatwo jest nam wykorzystać w innych europejskich krajach. Poza tym znaleźliśmy tu świetną kadrę, stosunkowo tanią.

Tańszą niż np. w Wielkiej Brytanii, gdzie fabryka Avonu jest właśnie zamykana?

Oczywiście. Zresztą powodem zamknięcia zakładu w Wielkiej Brytanii jest nie tylko droga siła robocza, ale również starzejące się społeczeństwo. Tam po prostu ubywa ludzi, a więc i popyt na kosmetyki jest niższy. A przecież wożenie produktów z Wielkiej Brytanii np. do Rosji jest bardzo drogie i w efekcie bezsensowne.

Planują Państwo budowę fabryki w Rosji. Kiedy zostanie wybudowany nowy zakład i jakiego rzędu będzie to inwestycja?

W ciągu najbliższego roku, dwóch lat. Myślę, że budowa tego zakładu będzie kosztowała mniej więcej tyle, ile nasza fabryka w Garwolinie.

Czyli?

Reklama
Reklama

Do 100 mln dolarów.

A może lepiej jest rozbudować fabrykę w Polsce i eksportować do Rosji produkty wyprodukowane u nas?

Na razie tak robimy. Jeszcze w 1997 roku w fabryce w Garwolinie produkowano 7 milionów sztuk kosmetyków, w 1999 roku już 43 miliony. W 2002 roku liczba ta wzrosła do 269 milionów sztuk, a po tegorocznych inwestycjach zwiększy się do 474 milionów. Będzie to największa fabryka kosmetyków Avonu na świecie. Zwiększanie mocy produkcyjnych zakładu w Polsce jest słuszne, ale ma też pewne ograniczenia. Wkrótce Polska będzie rynkiem unijnym, a dobrze będzie mieć dużą fabrykę poza terytorium Unii Europejskiej. Łatwiej będzie nam wykorzystać ogromny potencjał tamtejszego regionu.

Jaki jest klimat inwestycyjny w Polsce dla amerykańskiego inwestora?

Niezły. Bardzo cenimy Polaków, bo są zupełnie inni niż ludzie z Europy Zachodniej. Polacy potrafią rozwiązywać problemy, są energiczni, chętni do pracy.

Reklama
Reklama

A jak wygląda współpraca z urzędami państwowymi?

W tym zakresie dokuczają nam przede wszystkim zmiany w systemie podatkowym. Jest on zupełnie nieprzewidywalny.Ma Pan na myśli, na przykład, ceny transferowe?

Myślę, że jest to dobry przykład. W Polsce od kilku lat mamy problem z udowodnieniem, że stosowane przez nas ceny rozliczeniowe w grupie nie odbiegają od stosowanych w innych częściach świata. Mamy przejrzyste procedury, ale mimo to musimy ciągle udowadniać, że nie jesteśmy przestępcami. W Polsce każdy inspektor badający nasze sprawozdania finansowe ma odmienną interpretację cen transferowych.

Czy Avon uczestniczy w dialogu między rządem a przedsiębiorcami?

Niestety, nie. Jest to dla mnie dziwna sytuacja, gdyż Avon jest jednym z największych pracodawców w Polsce - zatrudniamy 3200 osób. Płacimy ogromne podatki, składki na ubezpieczenia społeczne i inne opłaty, np. lokalne. Polskiemu rządowi powinno zależeć, żebyśmy byli zadowoleni z naszej działalności tutaj.

Reklama
Reklama

Są Państwo zrzeszeni w Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Organizacja ta prowadzi także w Państwa imieniu rozmowy z rządem.

Teoretycznie tak. Ale my chcielibyśmy mieć większą możliwość dyskusji i włączania się w projekty opracowywania nowych przepisów, które będą nas dotyczyły. Nie rozumiem tego, co się dzieje w polskim ustawodawstwie. Uchwalane są ustawy, uwzględniające partykularne interesy danej grupy osób. Powinno się dążyć do osiągnięcia konsensusu i wypracowania wspólnego stanowiska przez możliwie najszersze grono.

Czy nieuwzględnianie głosów przedsiębiorców jest nagminne w innych krajach europejskich, gdzie Avon prowadzi swoją działalność?

Nie do końca, chociaż sytuacja w Polsce nie jest diametralnie inna niż np. w Unii Europejskiej. Tam po prostu do pewnych rozwiązań dochodzi się wolniej, rozmawia się z przedsiębiorstwami. Jednak i tak wiadomo, że osiągnięcie porozumienia będzie dla jednych mniej, a dla innych bardziej korzystne. Tam po prostu jest łatwiej przewidzieć, jakie rozwiązania zostaną przyjęte. W Polsce albo coś jest białe, albo czarne. W Unii Europejskiej jest więcej szarych kolorów.

Czy liczy Pan na zmianę klimatu inwestycyjnego w Polsce po przystąpieniu do Unii Europejskiej?

Reklama
Reklama

To pytanie zadają sobie teraz wszyscy inwestorzy. Moim zdaniem wejście do Unii nie będzie krótkotrwałym procesem, więc zmiany, jeżeli nawet nastąpią, nie będą radykalne.

A ile potrwa przystosowanie Polski do struktur unijnych?

Co najmniej 10-15 lat. Nie chodzi tylko o bariery gospodarcze i ekonomiczne, ale o mentalność. Polacy są inni niż Niemcy, Brytyjczycy czy Francuzi. Zatarcie najważniejszych różnic może dosyć długo potrwać. Poza tym proszę popatrzeć na Portugalię czy Grecję. Osiągnięcie średniego europejskiego poziomu życia w tych krajach zajęło kilkanaście lat.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama