Według przewidywań linii lotniczych, wybuch wojny z Irakiem odbije się dużo boleśniej na lotnictwie cywilnym niż poprzednia wojna w Zatoce Perskiej. Prognozy mówią o stratach rzędu prawie 11 mld USD. Likwidacji miałoby ulec 10% lotów, a cały sektor miałby stracić ponad 70 tysięcy miejsc pracy. Takiego ciosu nie wytrzymaliby nawet najwięksi przewoźnicy. Pierwsze na liście American Airlines rozważają właśnie ogłoszenie niewypłacalności, a drugie - United Airlines - już znajdują się pod osłoną prawa o bankructwie.

Propozycja nowych ulg spotkała się na Kapitolu raczej z chłodnym przyjęciem. Kongres wsparł już bowiem hojną ręką linie lotnicze po zamachach z 11 września, przyznając im subwencje oraz gwarancje kredytowe. Republikanie, którzy mają większość w obu izbach, dają wyraźnie do zrozumienia, że wsparcie całego sektora po raz drugi jest mało prawdopodobne.

Sytuacja linii lotniczych jest nie do pozazdroszczenia. Wszystkie - poza Southwest - wciąż przynoszą straty. Tymczasem pasażerowie bardzo nerwowo reagują na każdy wzrost ryzyka podróży. Podwyższenie stopnia pogotowia antyterrorystycznego w USA kilka tygodni temu spowodowało natychmiastowy spadek rezerwacji o 20%. United Airlines, które znajdują się w fazie reorganizacji, poprosiły o przedłużenie okresu chroniącego linie przed wierzycielami nawet o kolejne pół roku. Od czwartku AMR Corp. - spółka--matka American Airlines - zostanie wykluczona z giełdowego wskaźnika Standard & Poor`s 500. Według S&P, spadek wartości akcji AMR o 76% od początku tego roku spowodował, że korporacja przestała spełniać kryteria spółki o wysokiej wartości kapitałowej. Akcje American Airlines są dziś warte mniej niż 250 mln USD. AMR zotanie zastąpiona w indeksie przez Apartment Investment & Management Co., firmę inwestującą na rynku nieruchomości. Usunięcie American z indeksu bez wątpienia nie pomoże spółce w ratowaniu się przed coraz bardziej nieuniknionym bankructwem. W prestiżowym S&P 500 utrzymują się już tylko dwaj przewoźnicy - Southwest Airlines oraz Delta Air Lines.

Analitycy przypominają, że poprzednia wojna w Zatoce Perskiej spowodowała zniknięcie z rynku takich firm jak Eastern, Pan American, Midway czy Markair. Niewykluczone że nadchodzący konflikt zbrojny przetrwają tylko najsilniejsi przewoźnicy.