Reklama

Czarny scenariusz prawdopodobny

Prezydent George W. Bush wyraźnie w ciągu minionego weekendu zaczął przygotowywać Amerykanów na to, że wojna z Irakiem potrwa dłużej niż pierwotnie przypuszczano. Dla ekonomistów może to oznaczać realizację czarnego scenariusza dla największej gospodarki świata.

Publikacja: 25.03.2003 08:23

Wariant wojny błyskawicznej zakładał szybkie ożywienie gospodarcze, wywołane spadkiem cen ropy naftowej i wzrostem wskaźników zaufania konsumentów. Taki scenariusz byłby w zasadzie powtórką z poprzedniej wojny z 1991 r., kiedy po krótkiej recesji największa gospodarka świata weszła w okres najdłuższego nieprzerwanego rozwoju w swojej historii.

Pierwsze niepowodzenia amerykańskiej ofensywy i znaczny opór, jaki stawiają Irakijczycy, pobudziły obawy przed długofalowymi skutkami wojny. Niemal wszyscy ekonomiści podkreślają obecnie, że jednym z kluczowych problemów nie tylko dla amerykańskiej, ale dla całej globalnej gospodarki będzie sytuacja na rynku ropy naftowej. Długotrwały kryzys i wzrost cen surowca może uruchomić spiralę recesji.

Wydatki wojenne

nie napędzają już koniunktury

W poprzednich dekadach wojny z reguły przynosiły gospodarce amerykańskiej spore bezpośrednie korzyści. Było to przede wszystkim wynikiem znacznego wzrostu wydatków rządowych. Ta proporcja jednak powoli zmieniała się w nowoczesnych konfliktach. Bezpośrednie wydatki zbrojeniowe były wciąż znaczne, ale w odniesieniu do całości gospodarki USA (10 bilionów dolarów rocznie) nie stanowiły znaczniejszego wydatku. 100 miliardów USD, które według Białego Domu ma kosztować ta wojna, to zaledwie 1% PKB. Tymczasem koszty II wojny światowej - według obliczeń ekonomistów Uniwersytetu Yale - stanowiły łącznie równowartość 130% amerykańskiego produktu krajowego.

Reklama
Reklama

Bardzo niskie

wskaźniki zaufania

Wzrosła natomiast rola pośrednich czynników wpływających na amerykańską gospodarkę, takich jak wpływ wydarzeń wojennych na wskaźniki zaufania konsumentów. W tej chwili indeksy te osiągnęły najniższy poziom od ponad dekady. Według najnowszych badań ABCNews i magazynu "Money", aż 52% Amerykanów uważało w marcu, że gospodarka zmierzała w złym kierunku. W ciągu kilkunastu dni liczba niezadowolonych zwiększyła się aż o 8%, a w porównaniu z ubiegłym rokiem aż o 32%. Dziś zaledwie 20% Amerykanów wystawia gospodarce bardzo dobrą cenzurkę. W styczniu 2000 r. taką opinię wyrażało aż 80% badanych. Przy takim nastawieniu trudno przypuszczać, aby Amerykanie byli nawet po zwycięskiej wojnie skłonni do poważniejszych wydatków.

Obecnemu, dość anemicznemu wzrostowi nie towarzyszy także zasadnicza poprawa na rynku zatrudnienia. Coraz więcej ekonomistów zaczyna się przygotowywać na dłuższy okres słabszego wzrostu gospodarczego, nie przekraczającego 3% rocznie.

Potrzebna restrukturyzacja korporacji

William J. McDonough, druga po Alanie Greenspanie osoba w Rezerwie Federalnej, ostrzegł w ubiegłym tygodniu, że wraz z zakończeniem wojny - nieważne długiej czy krótkiej - nie skończą się kłopoty amerykańskich korporacji. Szefowie spółek muszą zacząć podejmować decyzje o zwiększeniu nakładów inwestycyjnych oraz przeprowadzić restrukturyzację, która zapobiegnie powtórzeniu się skandali korporacyjnych i afer z kreatywną księgowością. Potem trzeba będzie jeszcze długo czekać na odbudowę zaufania drobnych inwestorów, aby znów lokowali pieniądze na Wall Street.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama