"Są pewne szacunki dotyczące wpływu ewentualnego utrzymania się słabszego złotego na inflację, które sygnalizują, że nawet gdyby to zjawisko było trwałe, to tegoroczny cel inflacyjny powinien być zrealizowany" - powiedział prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Leszek Balcerowicz na środowej konferencji prasowej po posiedzeniu RPP.
W środę rano za dolara płacono 4,0630 zł, a za euro 4,3230 zł, co oznacza odchylenie od parytetu o 1,88%. W grudniu, po szczycie w Kopenhadze, podczas którego zapadła oficjalna decyzja o dołączeniu Polski do Unii Europejskiej (UE), odchylenie od parytetu osiągało nawet 9%.
Szybkie tempo osłabienia złotego wynika zdaniem dealerów z niepewności na świecie związanej z konfliktem w Iraku oraz w Polsce po rozpadzie się rządu i utworzenia rządu mniejszościowego.
Zdaniem członka RPP Dariusza Rosatiego także ewentualny wzrost cen ropy na rynkach światowych nie zagrozi nawrotem inflacji w Polsce.
"Nawet, jeśli nastąpi pewien wzrost średniej ceny ropy naftowej w stosunku do tego, co obserwujemy teraz i utrzyma się on przez 2-3 kwartały, to ciągle nie ma zagrożenia dla celu inflacyjnego nie tylko w tym, ale i w przyszłym roku" - powiedział Rosati na konferencji.