Przeszło 20-procentowe wzrosty czołowych indeksów ze strefy euro, jakie miały miejsce w drugiej dekadzie marca, okazały się prawdopodobnie tylko korektą bessy. Inwestorzy, po okresie szczególnego przywiązywania wagi do doniesień ze świata polityki międzynarodowej, wracają znów do typowej analizy makroekonomicznej.
Z tego punktu widzenia niepokoić ich może trwająca wciąż stagnacja w krajach tworzących Europejską Unię Walutową (EUW). Część członków EUW nie spełnia kryteriów zbieżności w zakresie długu publicznego (do 60% PKB) i deficytu budżetowego (do 3% PKB) na podstawie, których powołany został on do życia w 1999 r. Trudno więc oczekiwać pojawienia się w najbliższym czasie radykalnych programów redukcji podatków w strefie euro podobnych do tego, jaki zaprezentowała administracja amerykańska. Wykres indeksu DJ Euro Stoxx 50 balansował przez pewien czas na poziomie dołka z jesieni 2002 roku (2150 pkt). Pozwalało to mieć nadzieję, że uczestnicy rynku zachęceni niskimi już wycenami spółek, przejdą do porządku dziennego nad problemami strukturalnymi w Eurolandzie. Przebicie ww. wsparcia sytuację znacznie pogorszyło.
Rynki Europy Środkowej w trakcie zniżek na Zachodzie zachowują się, podobnie jak to miało miejsce w minionym roku, mocniej od giełd dojrzałych. Zwiększenie, w okolicach 1130 pkt dla WIG20, podaży nie daje jednak posiadaczom akcji naszych blue chipów zbyt wielkich nadziei. Silne wyprzedanie siły względnej WIRR/WIG20 pokazuje, że to raczej akcje małych firm, tak jak to było w styczniu tego roku, stanowić będą teraz bezpieczną przystań. To zjawisko jest charakterystyczne w ostatnich miesiącach dla spadkowych fal WIG20. Biorąc to pod uwagę wydaje się, że czeka nas kolejny test rocznego minimum (1039 pkt) indeksu największych spółek.
Zwróć uwagę:
Okocim - spółka defensywna, trwa akumulacja przy długoterminowym wsparciu.