Nieco ponad połowa lutowego napływu kapitału do Polski to środki pochodzące ze sprzedaży za granicą naszych euroobligacji. Ministerstwo Finansów wyemitowało papiery o łącznej wartości 1,5 mld euro. Ale nawet po uwzględnieniu tej kwoty, napływ środków z zagranicy (1,3 mld USD) był znacznie większy niż w poprzednich miesiącach. Przykładowo, w styczniu gracze spoza Polski ulokowali w naszych obligacjach tylko nieco ponad 320 mln USD. W całym 2002 r. było to 3,4 mld USD.
"Świeży" kapitał praktycznie w całości został przeznaczony na zakup papierów skarbowych. - Wzmożona aktywność zagranicznych inwestorów była w lutym widoczna. Myślę, że objęli oni ok. dwóch trzecich papierów, które zostały wyemitowane na krajowym rynku - mówi Jarosław Dyrała, dealer obligacji z Deutsche Banku. W ciągu miesiąca rentowność najchętniej kupowanych przez graczy spoza Polski obligacji pięcioletnich spadła z ponad 5,7% do poniżej 5,3%. Napływ nowych środków raczej nie miał związku z emisjami papierów korporacyjnych. Bo tych, jak wynika z danych Fitch Polska, nie było w lutym więcej niż w styczniu.
Ceny będą rosnąć
- Tempo wzrostu gospodarczego w Polsce będzie w tym roku wolniejsze niż się powszechnie oczekuje. Inflacja jest bardzo niska. Do tego koniunktura na świecie nadal jest kiepska. Dlatego zagranica spodziewa się, że stopy procentowe w Polsce będą nadal spadać, a ich oczekiwania co do skali obniżek są większe niż krajowych ekonomistów - twierdzi pragnący zachować anonimowość urzędnik państwowy. - Dlatego popyt na nasze obligacje ze strony zagranicy jest większy niż w przypadku polskich graczy - dodaje.
Według Beaty Kielan, wiceprezes i zarządzającej funduszami Skarbca, wzrost zainteresowania naszymi papierami miał też związek z dobrymi rekomendacjami dla Polski największych banków inwestycyjnych. - Przykładem może być J.P. Morgan, który zalecił ostatnio swoim klientom przeważenie Polski w stosunku do innych państw naszego regionu - twierdzi zarządzająca. - Poza tym, w lutym inny duży bank, Salomon Smith Barney, włączył Polskę do swojego globalnego indeksu obligacji. Oznacza to, że każdy zarządzający międzynarodowym portfelem papierów dłużnych powinien mieć nasze obligacje. Do tej pory byliśmy traktowani tylko jako jeden z emerging markets - dodaje.