Reklama

Rekordowe zakupy polskich obligacji

W lutym br. na polski rynek papierów dłużnych napłynęła z zagranicy rekordowa kwota prawie 2,9 mld USD. To niewiele mniej niż w całym 2002 r. Prawdopodobnie ma to związek z korzystnymi rekomendacjami największych banków inwestycyjnych, które uważają, że nasze obligacje są obecnie najbardziej atrakcyjne w regionie. Polska zaczyna się coraz bardziej liczyć jako część globalnego rynku papierów dłużnych.

Publikacja: 02.04.2003 09:15

Nieco ponad połowa lutowego napływu kapitału do Polski to środki pochodzące ze sprzedaży za granicą naszych euroobligacji. Ministerstwo Finansów wyemitowało papiery o łącznej wartości 1,5 mld euro. Ale nawet po uwzględnieniu tej kwoty, napływ środków z zagranicy (1,3 mld USD) był znacznie większy niż w poprzednich miesiącach. Przykładowo, w styczniu gracze spoza Polski ulokowali w naszych obligacjach tylko nieco ponad 320 mln USD. W całym 2002 r. było to 3,4 mld USD.

"Świeży" kapitał praktycznie w całości został przeznaczony na zakup papierów skarbowych. - Wzmożona aktywność zagranicznych inwestorów była w lutym widoczna. Myślę, że objęli oni ok. dwóch trzecich papierów, które zostały wyemitowane na krajowym rynku - mówi Jarosław Dyrała, dealer obligacji z Deutsche Banku. W ciągu miesiąca rentowność najchętniej kupowanych przez graczy spoza Polski obligacji pięcioletnich spadła z ponad 5,7% do poniżej 5,3%. Napływ nowych środków raczej nie miał związku z emisjami papierów korporacyjnych. Bo tych, jak wynika z danych Fitch Polska, nie było w lutym więcej niż w styczniu.

Ceny będą rosnąć

- Tempo wzrostu gospodarczego w Polsce będzie w tym roku wolniejsze niż się powszechnie oczekuje. Inflacja jest bardzo niska. Do tego koniunktura na świecie nadal jest kiepska. Dlatego zagranica spodziewa się, że stopy procentowe w Polsce będą nadal spadać, a ich oczekiwania co do skali obniżek są większe niż krajowych ekonomistów - twierdzi pragnący zachować anonimowość urzędnik państwowy. - Dlatego popyt na nasze obligacje ze strony zagranicy jest większy niż w przypadku polskich graczy - dodaje.

Według Beaty Kielan, wiceprezes i zarządzającej funduszami Skarbca, wzrost zainteresowania naszymi papierami miał też związek z dobrymi rekomendacjami dla Polski największych banków inwestycyjnych. - Przykładem może być J.P. Morgan, który zalecił ostatnio swoim klientom przeważenie Polski w stosunku do innych państw naszego regionu - twierdzi zarządzająca. - Poza tym, w lutym inny duży bank, Salomon Smith Barney, włączył Polskę do swojego globalnego indeksu obligacji. Oznacza to, że każdy zarządzający międzynarodowym portfelem papierów dłużnych powinien mieć nasze obligacje. Do tej pory byliśmy traktowani tylko jako jeden z emerging markets - dodaje.

Reklama
Reklama

Kto kupuje

Specjaliści są natomiast podzieleni w kwestii tego, kto naprawdę kupuje nasze obligacje. Ma to kluczowe znaczenie, ponieważ na tej podstawie możemy przewidzieć, na jak długo pieniądze napłynęły i czy w kolejnym miesiącu nie nastąpi ruch w drugą stronę. - Gdyby byli to inwestorzy długoterminowi, np. zagraniczne fundusze emerytalne, to wzmożony popyt znalazłby odzwierciedlenie na rynku walutowym, powodując umocnienie złotego - twierdzi nasz anonimowy komentator (w lutym złoty stracił prawie 2% wobec euro i 2,5% w stosunku do dolara). Jego zdaniem, polskie obligacje kupowały w lutym głównie banki inwestycyjne, które z reguły zabezpieczają się przed ryzykiem walutowym. - Nie sądzę, aby był to tylko kapitał spekulacyjny, który jutro odpłynie - mówi z kolei B. Kielan.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama