Podczas pierwszego przesłuchania w sądzie J. Bryan Williams nie przyznał się do winy. Po wpłaceniu kaucji w wysokości 250 tys. USD będzie oczekiwał na wolności na proces, który rozpocznie się w czerwcu. Grozi mu do pięciu lat więzienia i kilka milionów dolarów grzywny. Williams odszedł z koncernu w związku z przygotowywaną fuzją z Exxonem, którą sfinalizowano w 1999 r.
Przedmiotem zainteresowania prokuratury federalnej na Manhattanie są kontrakty zawarte w latach 90. przez Mobil z rządem Kazachstanu. Według prokuratora Jima Comeya, centralną postacią w tej sprawie jest konsultant firmy Mercator Corp. James H. Giffen. Miał on w sumie przekazać dwóm przedstawicielom władz Kazachstanu łapówki na łączną sumę 78 mln USD. Za otrzymane pieniądze kazachscy oficjele mieli posyłać swoje dzieci do ekskluzywnych szkół w Szwajcarii i wydawać krociowe sumy na biżuterię.
Z kolei Williams miał przyjąć od firmy Giffena 2 mln USD w formie łapówki. Były dyrektor Mobil odgrywał znaczącą rolę między innymi przy kupowaniu przez swój koncern jednego z kazachskich pól naftowych w 1996 r. za astronomiczną sumę 1,05 mld USD. Opłaty, jakie otrzymał z tego tytułu Mercator, przekroczyły 50 mln USD. Z danych prokuratury wynika, że pieniądze rozpływały się w różnych kierunkach, zasilając prywatne konta osób zainteresowanych sfinalizowaniem transakcji. Giffen, który będzie sądzony w oddzielnym procesie, nie przyznaje się do winy. Jego kaucja była jednak dużo wyższa - 10 mln USD.
Tom Cirigliano, obecny rzecznik prasowy Exxon Mobil, oświadczył, że jego koncern nic nie wie o jakichkolwiek łapówkach wręczanych kiedykolwiek Kazachom.