Minister podkreślił, że nie boi się o zwiększenie inflacji na skutek uwolnienia części rezerwy, gdyż jest za utrzymaniem inflacji w ryzach.
"(...) a - z drugiej strony - byłoby dokładnie odwrotnie, tzn. nie sięgnięcie w obecnej sytuacji rezerwy rewaluacyjnej musiałoby skutkować zwiększeniem deficytu budżetowego (chyba że niedobór środków zostałby skompensowany wzrostem podatków albo cięciem wydatków), a to właśnie miałoby skutki proinflacyjne" - powiedział Kołodko.
Wicepremier nie zgodził się też z opinią przedstawicieli Narodowego Banku Polskiego (NBP), w szczególności członka Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Bogusława Grabowskiego, że rezerwa to jedynie wirtualne środki.
"Oczywiście, że nie! Czy myślicie państwo, że gdyby były to tzw. wirtualne - a więc w domniemaniu nierzeczywiste - środki, to tak aktywnie NBP by się opierał przeciwko ich wykorzystaniu?" - powiedział Kołodko.
Zapewnił, że środki z rezerwy rewaluacyjnej zostaną wykorzystane na sfinansowanie części składki Polski do Unii Europejskiej "i/lub spłaty części długu zagranicznego, dlatego też nie spowoduje to bezpośredniego dopływu pieniądza na rynek wewnętrzny".