Moje Towarzystwo Ubezpieczeniowe jest spółką zależną od Sopockiego Towarzystwa Ubezpieczeń Ergo Hestia, trzeciego pod względem przypisu składki brutto zakładu ubezpieczeń majątkowych w Polsce. MTU, inaczej niż właściciel, który postrzegany jest jako ubezpieczyciel elitarny (duże firmy, przynajmniej średnio zamożni klienci indywidualni), ma zagospodarować segment osób o niskich dochodach. Docelowa grupa liczy około 12 mln klientów (mieszkańcy miast do 100 tys.). Przedstawiciele firmy nie kryją, z kim chcą walczyć. - Chcemy odebrać klientów PZU, który był dotychczas bardzo aktywny w tym segmencie klientów - twierdzi Małgorzata Makulska, wiceprzewodnicząca rady nadzorczej MTU i wiceprezes STU Ergo Hestia. Zagrożone mogą czuć się również Samopomoc i Agropolisa, operujące w małych miejscowościach i na wsi.
Z PZU, potentatem na rynku, MTU zamierza konkurować ceną, a także ofertą ograniczoną do trzech wystandaryzowanych produktów (ubezpieczenia komunikacyjne, mieszkań, małego biznesu). Uzyskanie konkurencyjnej ceny za ochronę ma być możliwe dzięki niskim kosztom działalności. MTU zatrudnia zaledwie 20 osób. Nie zamierza budować bardzo kosztownej sieci placówek. Będzie korzystać z infrastruktury informatycznej właściciela, czyli STU Ergo Hestia (centralizacja obsługi ubezpieczeń) czy jego wyspecjalizowanych spółek zależnych (np. likwidujących szkody). Sprzedaż produktów oparta będzie o agentów Pocztowej Agencji Usług Finansowych, spółki dystrybucyjnej Poczty Polskiej, zewnętrzne sieci sprzedaży (multiagencje), a w niedalekiej przyszłości także banki (firma rozmawia m.in. z BPH PBK). Na razie współpracuje z około 1000 konsultantami PAUF oraz z 20 multiagencjami (około 1500 agentów).