Reklama

Relacje z wojny nie są już żyłą złota

Wojna jest z reguły świetnym okresem dla wielkich koncernów medialnych, szczególnie tych największych. Tak przynajmniej było w 1991 r. podczas operacji "Pustynna Burza". Teraz jednak, w przypadku relacji z Iraku, historia może się już nie powtórzyć. Walka o widzów jest coraz cięższa, konkurencja i koszty coraz większe, a zyski niekoniecznie pewne.

Publikacja: 10.04.2003 09:31

Podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r. potentat medialny - telewizja CNN - zarobiła miliony dolarów. Praktycznie monopolistyczna pozycja potentata zapewniała mu bardzo wysoką oglądalność i w efekcie - ogromne przychody z emitowanych reklam i sprzedaży różnych usług informacyjnych.

Od tamtego czasu jednak sytuacja na światowym rynku mediów zmieniła się diametralnie. Przede wszystkim CNN przybyło kilku (a nawet kilkunastu) poważnych konkurentów, z którymi musi ten rynek dzielić. Chodzi tutaj o takie stacje, jak Fox News, MSNBC, CNBC, Bloomberg Television, CBS czy ABC. Zwiększona konkurencja w branży wyraźnie zmniejszyła przewagę telewizji CNN, która nie jest już jedynym źródłem najświeższych informacji dla widzów z całego świata.

Fox News z największą

oglądalnością

Najlepiej widać to na przykładzie Fox News. Stacja, która powstała dopiero w 1996 r., jest obecnie na pierwszym miejscu pod względem oglądalności, mimo, że jest o wiele mniejsza od CNN. Liczba jej widzów ciągle się zwiększa. Od początku wojny z Irakiem do końca marca wzrosła ona aż o 3,6 mln, podczas gdy druga obecnie na liście CNN zdołała przyciągnąć 3,2 mln widzów. Na miejscu trzecim znajduje się obecnie kanał MSNBC, w przypadku którego liczba widzów wzrosła w tym samym okresie o 1,6 mln. Głównym powodem tak dużego sukcesu Fox News jest - jak twierdzą specjaliści - patriotyczny ton przekazywanych informacji, co bardziej oddziaływuje na amerykańskich odbiorców.

Reklama
Reklama

Przychody z reklam stacji telewizyjnych podczas konfliktu irackiego również nie muszą wzrosnąć. Po pierwsze, zaraz po wybuchu wojny większość stacji, przynajmniej na jakiś czas, zrezygnowała z puszczania na antenie reklam, chcąc maksymalnie wykorzystać czas na transmisje z frontu. Nawet po powrocie reklamówek na antenę, w dużej części stacji są one wyraźnie ograniczone. Niektórzy zleceniodawcy wycofują swoje reklamy, ponieważ nie chcieliby, aby ich produkty kojarzyły się z wojną. Podobna sytuacja miała miejsce w 1991 r., szczególnie w pierwszym tygodniu po rozpoczęciu działań wojennych.

Wojna ogranicza

emisje reklam

Fox News podczas pierwszych 10 dni obecnego konfliktu w Iraku puszczała tylko 20% z puli normalnie emitowanych reklam. Obecnie jest to 50%. Jak szacują specjaliści, telewizja traci dziennie ok. 1 mln USD z tytułu utraty przychodów z nieemitowanych reklam. Daje to łącznie ponad 20 mln USD od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Także koszty poszczególnych koncernów medialnych, związane z obsługą wojny, są obecnie o wiele wyższe niż kiedyś. Na przykład, CNN ma obecnie na terenie Iraku ok. 200 swoich korespondentów, a Fox News mniej więcej połowę tej liczby. Łączne wydatki CNN na obsługę transmisji z wojny szacuje się na 35 mln USD. Wielu ekspertów podkreśla, że ewentualne zwiększone przychody mogą nie wystarczyć na pokrycie tak ogromnych wydatków.

Co gorsza, tak wysokie koszty są dla potentatów z branży nieuniknione. Nie mogą oni sobie bowiem pozwolić na zbyt dużą utratę oglądalności.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama