Obserwowana w ostatnich dniach relatywna słabość sektora bankowego, którego udział w kapitalizacji spółek notowanych na WGPW wynosi 45%, powoduje, że pomimo przebicia na początku tego tygodnia ważnej psychologicznej bariery 1150 pkt, WIG 20 nie był w stanie długo utrzymać powyżej tego poziomu. Wyprzedaż walorów banków wiązać można przede wszystkich z nie najlepszymi perspektywami tegorocznego tempa wzrostu akcji kredytowej.
Znamienna jest tutaj ostatnia wypowiedź wiceprezesa BZ WBK, który stwierdził, że nie sądzi, aby w 2003 r. kredyty w tym banku wzrosły o więcej niż 1%. Wydaje się, że tego typu pesymistyczne oczekiwania są charakterystyczne dla całej branży, a zwłaszcza dla segmentu banków uniwersalnych. W tym kontekście warto zauważyć, że na wykresie siły relatywnej indeksu sektora bankowego Parkietu (indeks cenowy, nie ważony) względem indeksu cenowego całego rynku, dobiega końca proces odwracania długoterminowego trendu wzrostowego.
W tej sytuacji oczekuję, że ciągnięty w dół przez banki WIG20 będzie spadał dalej, zwłaszcza że przemawia za tym także argument cykliczny. Od 26 lipca 2002 roku co mniej więcej 26 sesji (bądź jak kto woli co 5 tygodni) ma miejsce istotny dołek. Co ciekawe, szczyty w ramach cyklu miały miejsce najpóźniej na 6 sesji przed teoretycznym dołkiem. Biorąc pod uwagę to, że cykliczny dołek powinien mieć miejsce w okolicach poświątecznego wtorku wydaje się, że przez najbliższe kilka dni na rynku zagości niedźwiedź. Za realizacją tego scenariusza przemawia także sytuacja na giełdach światowych. Zakończenie wojny w Iraku powoduje, że inwestorzy znów największą wagę przywiązywać będą do danych makroekonomicznych, wśród których przeważają raczej sygnały negatywne zmuszające wiele instytucji do obniżanie prognoz globalnego wzrostu gospodarczego.
Unikaj:
Banki - kurczenie się bazy depozytowej, brak sygnałów wyraźnego ożywienia akcji kredytowej, presja na spadek marż odsetkowych.