Środowe notowania przyniosły jeszcze jedną próbę powrotu ponad przełamany szczyt znajdujący się na 1139 pkt. Próba ta znów była nieudana, co zapowiada testowanie linii półtoramiesięcznego wzrostu. Jest coraz bardziej prawdopodobne, że zostanie ona przełamana.

Do takiego przekonania skłania szybkie załamanie wybicia w górę z trwającej od końca stycznia konsolidacji. Wykres kontynuacyjny powrócił również do obejmującego ostatnie 6 tygodni kanału wzrostowego. Zasięg zwyżki, wynikający z wysokości tych formacji, nie został zrealizowany ani w jednym, ani drugim przypadku. Sądząc po znacznym wzroście liczby otwartych pozycji w pierwszej połowie kwietnia (z 19 do 23,5 tys. sztuk) nadzieje na wzrost były duże. Teraz ci, którzy w niego wierzyli, rozczarowani rozwojem zdarzeń blokują zwyżkę.

Po poniedziałkowym spadku poniżej szczytu z 21 marca przy 1139 pkt. dwie kolejne sesje przyniosły nieudane próby zanegowania tego pesymistycznego sygnału. Obrazują je górne cienie świec. Skoro okazało się, że szeregi optymistów były zbyt skromne, by tego dokonać, trzeba się liczyć z testem linii trendu, biegnącej po marcowych dołkach. Znajduje się ona na wysokości 1115 pkt. Bariera ta ma kilka punktów zaczepienia, co dodaje jej wiarygodności. W tej sytuacji grający na krótko mają dużą szansę na sukces i w konsekwencji na sprowadzenie kontraktów do poziomu 1096 pkt. Dopiero tam można spodziewać się mobilizacji zwolenników długich pozycji. Przełamanie 1115 pkt dawałoby nadzieję na wykrystalizowanie się trwalszego trendu. Zapewne większość inwestorów wyczekuje tego z utęsknieniem, mając dość "szarpania się" w horyzoncie. Silnym oporem pozostaje 1139 pkt. Zamknięcie powyżej tej wartości pozwoliłoby wysnuć z wykresu bardziej pozytywne wnioski.