Święta kosztują, ale jeszcze mniej opłacalne jest "lenistwo". Jeśli uczestnik rynku energetycznego chciał zamknąć swoją pozycję kontraktową dla wszystkich dni świątecznych już w piątek, 18 kwietnia, musiał zapłacić ok. 2-5 zł od każdej MWh dodatkowo. Tyle bowiem wyniosła różnica pomiędzy cenami ofert energii z dostawą w dni świąt wielkanocnych (20 i 21 kwietnia) notowanymi w piątek, a cenami ukształtowanymi na Rynku Dnia Następnego. Dotyczy to zarówno ofert sprzedaży, jak i zakupu. Jeśli uczestnik sprzedawał energię z dostawą w dniach świątecznych, to na poee (rynek pozagiełdowy) musiał to uczynić taniej niż na RDN. Jeśli kupował to również drożej niż później na RDN.

Energia z dostawą w dniach świątecznych była bardzo tania. O ile jeszcze w piątek, 18 kwietnia, cena średnia wynosiła 113,88 zł /MWh, to w sobotę, 19 kwietnia, spadła do 112,21 zł/ MWh. W dni świąteczne wyniosła, 97,42 zł/ MWh w niedzielę, 20 kwietnia, i 93,00 zł/ MWh w poniedziałek 21 kwietnia. Maksymalna cena wyniosła 120,00 zł/ MWh dla godziny 21.00 w poniedziałek.

Od środy, 23 kwietnia, cena średnia energii powróciła do wartości zbliżonej do uznanej za normalną tj. 114,26 zł/MWh. Najwyższa cena wyniosła 133,00 zł/ MWh dla godziny 13.00 Ale pamiętajmy, że to już dzień roboczy. Nastał taki okres w roku, w którym w Krajowym Systemie Energetycznym istnieją pewne nadwyżki energii, dzięki którym ceny kształtują się na stosunkowo niskim poziomie. I tak już będzie, moim zdaniem, do jesieni.