Dzisiaj senatorzy będą musieli rozstrzygnąć, czy pozostawić w ustawie o działalności ubezpieczeniowej przepis, zakazujący łączenia stanowisk członka zarządu (organu zarządzającego) zakładu ubezpieczeń z podobnym stanowiskiem w innych instytucjach finansowych. Kontrowersyjny artykuł 29a pojawił się w ustawie za sprawą poprawki posła SLD Grzegorza Woźnego, który uzgodnił ją z Ministerstwem Finansów. Prominentni przedstawiciele środowiska ubezpieczeniowego nie kryli zdumienia, kilka bowiem dni przed feralnym głosowaniem uzgodnili z kierownictwem resortu, że wszystkie znaczące zmiany będą z nim wcześniej konsultowane. Umowę złamano. Oburzenie było tym większe, że zapis ten poparł, obecny na posiedzeniu komisji Andrzej Sopoćko, wiceminister finansów.
Eksperci, na których opinie powołują się ubezpieczyciele, są innego zdania. Zarzucają przepisowi naruszenie Konstytucji RP poprzez ograniczanie prawa do wolności gospodarczej. Ponadto prawnicy wytykają mu sprzeczność z zasadą proporcjonalności, przewidującą zachowanie odpowiedniej proporcji pomiędzy korzyścią, którą przyniosą zastosowane środki, a ciężarem nałożonym na zakłady ubezpieczeń. Jego przyjęcie zmusi właścicieli do tworzenia struktur holdingowych, mnożenia wysokopłatnych stanowisk, dzielenia departamentów, np. sprzedaży, szkoleń. Spowoduje to konieczność ponoszenia dodatkowych kosztów, za co w konsekwencji zapłacą klienci firm ubezpieczeniowych. Według przedstawicieli środowiska ubezpieczeniowego, wprowadzenie kuchennymi drzwiami tego zapisu jest niczym innym niż próbą obsadzenia uwolnionych stanowisk swoimi ludźmi. Po wejściu ustawy w życie, nadzór każdorazowo będzie decydował, czy dany kandydat może zostać członkiem zarządu zakładu ubezpieczeń.