Reklama

Brak euforii na rynkach

Mijający tydzień potwierdził, że oczekiwania analityków, dotyczące wyników spółek za pierwszy kwartał, były stanowczo zbyt pesymistyczne. Prawie każdy kolejny raport okazuje się lepszy od tego, co zakładali specjaliści. Na rynkach nie widać jednak euforii. Po "wojennych" zwyżkach mamy obecnie do czynienia z uspokojeniem.

Publikacja: 26.04.2003 09:45

Inwestorzy zarówno w USA, jak i w Europie oraz Japonii przerzucili się z gry, którą można by nazwać "wojenną", na normalną grę giełdową, opartą o wiadomości z pojedynczych spółek i całej gospodarki. Wyniki kwartalne firm, przede wszystkim w USA, okazują się bardzo dobre na tle oczekiwań. Nie przełożyło się to jeszcze jednak na całą gospodarkę.

USA

Dotychczas ok. jednej trzeciej spółek znajdujących się w składzie indeksu S&P 500 podało wyniki za styczeń-marzec 2003 r. Wśród nich aż 60% osiągnęło wynik lepszy niż zakładali analitycy. 27% raportów było zgodnych z oczekiwaniami, a tylko 13% firm wypadło gorzej od oczekiwań. Większość specjalistów zapowiadała, że średni wzrost zysków w I kwartale wyniesie 5,5%. Biorąc pod uwagę dotychczasowe raporty, firmy zarobiły natomiast średnio o 9% więcej. Jeśli takie tempo uda się utrzymać, będzie to już czwarty z rzędu kwartał wzrostu zysków amerykańskich spółek. Coraz częściej mówi się o poprawie sytuacji gospodarczej na poziomie pojedynczych jednostek. Wiele z nich, komentując wyniki, podkreśla także, że zauważalny jest wzrost popytu na oferowane produkty i usługi. W tym tygodniu inwestorów pozytywnie zaskoczyły m.in. AOL Time Warner, Pfizer czy Lockheed Martin.

Pozytywny obraz amerykańskich spółek nie przekłada się bezpośrednio na wzrosty na giełdzie. Owszem, rynki pną się do góry, jednak nie jest to szaleństwo zakupów, z jakim mieliśmy do czynienia jeszcze kilka tygodni temu, kiedy wojska koalicji zdobywały panowanie w Iraku. Inwestorzy zdają się czekać na jednoznaczne sygnały makroekonomiczne i nie chcą przystępować do dalszych zakupów akcji, nie mając pewności, że gospodarka USA faktycznie zaczyna wychodzić z dekoniunktury. Ich nastawienia do rynku na pewno nie poprawi wczorajszy raport o wzroście PKB w USA. W I kwartale 2003 r. produkt krajowy wzrósł o 1,6% wobec oczekiwań na poziomie 2,4%.

Trzy najważniejsze indeksy w USA - S&P 500, DJIA i Nasdaq Composite - przebiły wyraźnie swoje długoterminowe średnie kroczące. Zwyżki te mogą się jednak skończyć równie nagle, jak się rozpoczęły. Przypomnijmy, że podobną sytuację mieliśmy także w ub.r. Wtedy zwyżka, którą S&P 500 rozpoczął z poziomu ok. 850 pkt, dwukrotnie doprowadziła do przebicia średniej kroczącej ze 100 sesji, a rynek i tak powrócił do spadków.

Reklama
Reklama

Europa

Indeks DJ Euro Stoxx 50 od początku kwietnia utrzymuje się w trendzie wzrostowym, choć wygląda to raczej na korektę długoterminowego trendu spadkowego. Mijający tydzień nie przyniósł większej zmiany tego wskaźnika. Podobnie działo się z indeksami narodowymi. Na podobnych poziomach jak tydzień wcześniej utrzymywały się w piątek niemiecki DAX, francuski CAC-40 czy brytyjski Footsie.

W ostatnich dniach, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, brakowało w Europie ważnych raportów makroekonomicznych. Jedną z nielicznych istotnych dla rynków informacji była publikacja danych, dotyczących wydatków konsumpcyjnych we Francji w marcu. Okazało się, że wzrosły one niespodziewanie, co stwarza szanse na szybszy wzrost gospodarczy. Na razie jednak szybkiego ożywienia wciąż nie widać. Wskazują na to opublikowane w piątek dane, dotyczące wzrostu brytyjskiego PKB w I kwartale. Zwiększył się on zaledwie o 0,2%, najwolniej od roku.

Te czynniki oraz wciąż niejasny trend na rynkach amerykańskich spowodowały, że inwestorzy niechętnie kupują akcje. Także wyniki kwartalne spółek z Europy, w przeciwieństwie do raportów z USA, nie napawają większym optymizmem. W mijającym tygodniu o stracie kwartalnej poinformował m.in. Deutsche Bank. Także czołowy producent samochodów - DaimlerChrysler, pomimo wzrostu zysku o 18%, ostrzegł, że na wyraźną poprawę wyników trzeba jeszcze poczekać.Japonia - "Sony-szok"

W minorowych nastrojach kończyli tydzień także inwestorzy w Japonii. W ciągu ostatnich pięciu sesji indeks Nikkei 225 stracił kolejne 2,5% i znalazł się na najniższym poziomie od ponad 20 lat, utrzymując się w długoterminowej bessie. Japończycy przeżyli podczas ostatnich sesji tygodnia tzw. "Sony-szok". Okazuje się, że ta chyba najbardziej znana na świecie japońska spółka miała w ostatnim kwartale stratę i to większą od zakładanej, a na domiar złego skorygowała też w dół prognozę przyszłych wyników. Jeśli jeden z "okrętów flagowych" giełdy tokijskiej ma się źle, to trudno spodziewać się, żeby inwestorzy wyrazili chęć dokonania choćby drobnych zakupów na giełdzie. Na domiar złego rynkowi japońskiemu szkodzi też rozprzestrzeniający się z Dalekiego Wschodu wirus SARS.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama