W ciągu ostatnich 4 lat w Katowicach ze środków nie pochodzących z miejskiej kasy wykonano inwestycje o wartości 522 mln zł. Połowa z tych pieniędzy pochodziła właśnie z funduszy unijnych. - Najwięcej środków dostaliśmy z funduszu przedakcesyjnego ISPA, które wykorzystaliśmy na przebudowę kanalizacji w centrum miasta. Dotacja wyniosła 121 mln zł. Z budżetu miasta na ten cel przeznaczyliśmy ponad 80 mln - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik katowickiego magistratu. Z kredytu (20 mln euro) zaciągniętego w Europejskim Banku Inwestycyjnym (EBI) gmina wybudowała ekologiczne wysypisko śmieci, łącznik pomiędzy bardzo ważną dla rozwoju regionu Drogową Trasą Średnicową (DTŚ) i autostradą, wiadukt przy ul. Armii Krajowej oraz przepompownię ścieków w Załężu. Samodzielnie tych zadań nie byłaby w stanie wykonać. Także z EBI pochodzi zaciągnięta przez Skarb Państwa pożyczka (300 mln zł) na budowę DTŚ. - Mamy przetarty szlak. Będziemy szukać możliwości pozyskiwania nowych środków. Dzięki dotychczasowym działaniom jesteśmy jednym z najmniej zadłużonych miast w kraju. Jednocześnie sporo się u nas dzieje. Katowice miejscami przypominają wielki plac budowy - mówi Waldemar Bojarun.

Walkę o unijne środki rozpoczęły też mniejsze gminy, jak np. Jaworzno. Do tej pory pozyskano 0,5 mln euro na budowę południowej obwodnicy miasta. Plany na przyszłość są bardzo ambitne. - Przeanalizowaliśmy 10 problemów, gdzie niezbędna będzie pomoc unijna. Najważniejszy z nich to trzyetapowy program przebudowy układu komunikacyjnego pt. "Miasto twarzą do autostrady". Chcemy pozyskać na ten cel 20 mln euro. Drugi program pt. "Czysta i tania woda", ma na celu zapewnienie mieszkańcom dostępu do wody i oczyszczenie miejskich rzek i strumieni - mówi Tomasz Tosza, koordynator projektów unijnych w Urzędzie Miejskim w Jaworznie. Jego zdaniem, gmina planuje wymianę 500 km wodociągów. W nieskanalizowanych dzielnicach chce zaś wybudować nową kanalizację oraz odbudować kanalizację z lat 80. - Ta ostatnia w całości nadaje się do wymiany ze względu na fatalnej jakości rury betonowe - mówi T. Tosza. Jaworzno przymierza się także do rewitalizacji Pieczysk. - To dzielnica, w której panuje największe bezrobocie. Chcemy nadać jej nowe funkcje. Planujemy ściągnąć tam ludzi, którzy mają pieniądze i szukają miejsca do osiedlenia się. Ta dzielnica ma spore walory. Należą do nich piękna poprzemysłowa architektura, bliskość największego w mieście zbiornika wodnego i ośrodka rekreacyjnego. W pobliżu powstaje ogromne pole golfowe, funkcjonuje duża stadnina koni i jeden z największych na południu kraju ośrodek nurkowy. Na ten projekt chcielibyśmy z UE pozyskać 40 mln zł. Szanse mamy spore, bo kolejka nie jest długa, a Unia w ciągu 2,5 roku ma zamiar na ten cel w Polsce wydać 1 mld zł - wyjaśnia T. Tosza. Na terenach po kopalni "Jan Kanty" ma w Jaworznie powstać park przemysłowy. Projekt ten miasto realizuje do spółki z Agencją Rozwoju Regionalnego. - To będzie taka gminna specjalna strefa ekonomiczna. Teren będzie przygotowany do tego, aby firmy wchodziły i zakładały swój biznes. Także w tym przypadku występujemy o pieniądze unijne. Jednak jeśli ich nie pozyskamy, to projekt i tak zostanie zrealizowany - mówi Tomasz Tosza.Także Chorzów jest "zaprawiony w bojach o unijne pieniądze. - Załatwienie dotacji nie jest takie trudne, jak mogłoby się wydawać. Trzeba dobrze przeczytać wytyczne i dokładnie się do nich zastosować - mówi Małgorzata Kern, koordynator projektów unijnych w Urzędzie Miejskim w Chorzowie. Pierwsze środki z funduszy UE (Phare Struder) Chorzów otrzymał już w 1996 roku. Dotacja w wysokości 225 tys. zł dotyczyła organizacji Centrum Przedsiębiorczości. W ramach Phare Inicjatywa II w 2001 roku miasto otrzymało 1,3 mln zł dotacji do budowy kampusu Uniwersytetu Śląskiego. W tym samym roku z tego programu pozyskano prawie 1 mln zł na budowę ul. Nowej. W 2003 roku z funduszu ISPA przeznaczono 170 tys. euro na kompleksowe rozwiązanie problemów gospodarki ściekami w zlewni oczyszczalni "Klimzowiec". Miasto stara się o następne środki.