- W naszej sieci stacji paliw mamy, niestety, wiele kolizji lokalizacyjnych - przyznał Sławomir Golonka, wiceprezes PKN Orlen. Jego zdaniem, jest to wynik połączenia Petrochemii Płock z CPN. - Obie firmy rozbudowywały swoje konkurencyjne sieci. Później okazało się, że zostają połączone - stwierdził S. Golonka. PKN Orlen stara się obecnie znaleźć rozwiązanie trudnej sytuacji. Firma zamierza odkupić część stacji od prywatnych właścicieli. Być może zdecyduje się na budowę własnych obiektów.
- Część stacji wykluczamy z naszej sieci. Budujemy nowy model franchisingowy - powiedział S. Golonka. Jeszcze gwałtowniejszą restrukturyzację detalicznej sieci sprzedaży zapowiedział w przypadku, gdyby płocki koncern kupił Rafinerię Gdańską. Znowu doszłoby do powstania wielu kolidujących ze sobą lokalizacji. Marcin Herra, prezes spółki Lotos Paliwa, odpowiadającej w RG za detaliczną sprzedaż benzyn i olejów, powiedział, że koncern opracował już dokładny plan restrukturyzacji sprzedaży. - Eliminujemy z sieci tych partnerów, którzy nie dotrzymują naszych standardów jakościowych. Poza tym zamierzamy wybudować, albo przejąć kilkadziesiąt stacji - stwierdził M. Herra.
Ambitne plany mają również dwie zagraniczne firmy - rosyjski Łukoil i słowacki Słovnaft. Pierwsza z nich zamierza w ciągu najbliższych 10 lat zwiększyć liczbę stacji, posiadanych za granicą z 1100 do 2100. Część z tych obiektów zostałaby wybudowana w Polsce.
Sławomir Golonka stwierdził, że tylko firma zintegrowana pionowo, tzn. posiadająca dostęp do wydobycia ropy naftowej, możliwość jej przerobu i sprzedaży, jest zdolna do konkurowania na rynku. Wiceprezes poinformował, że w tym celu PKN Orlen powinien przejąć Petrobaltic i część wydobywczą PGNiG. - Tak naprawdę dostęp do olbrzymich złóż ropy naftowej mają tylko firmy rosyjskie - dodał S. Golonka. - Nie unikniemy konfrontacji z Rosjanami. Obecnie mamy czas, żeby się zastanowić, jak ją przeprowadzić z korzyścią dla nas - podsumował Maciej Powroźnik, dyrektor Polskiej Izby Paliw Płynnych.