Taki przebieg sesji skłania do przypomnienia o wydarzeniach prawie równo sprzed roku. Wtedy, też w połowie maja, indeksy poszły mocno w górę, kończąc przedłużającą się stabilizację notowań i wzbudzając ogromne nadzieje na dalszy wzrost. Towarzyszył temu skokowy wzrost obrotów. Tak samo jak teraz inwestorzy oczekiwali odbicia w gospodarce i poprawy wyników firm w drugiej połowie roku. Jednak szybko się okazało, że kupującym starczyło pieniędzy tylko na jedną sesję. Przez następne półtora miesiąca indeks spadł o ponad 20%. Czy ten scenariusz może powtórzyć się i teraz? Naszym zdaniem tak.
Zagrały emocje
Trudno jest znaleźć racjonalne przesłanki tak nagłego zainteresowania akcjami największych polskich spółek. Podawane przez nich wyniki za I kw. 2003 r., mówiąc delikatnie, nie zachwycają. Jednak zgodnie z zasadą, że dla inwestorów najgorsza jest niepewność, można uznać, że z psychologicznego punktu widzenia z rynku wraz z publikacją kwartalnych osiągnięć znika zagrożenie pojawienia się niemiłej niespodzianki. Tak jak rok temu, sygnał do kupowania akcji dała Telekomunikacja. Wraz ze zwyżką jej kursu w górę szły spółki, na których na początku pojawiła się duża podaż, głównie PKN. W miarę upływu czasu inwestorzy windowali ceny kolejnych, niewiele rosnących walorów, które w poprzednich dniach nie cieszyły się wzięciem. Głównie chodzi tu o niechciany od dłuższego czasu sektor bankowy. Wyglądało to trochę na stadną reakcję próbujących doważać swoje portfele nie najbardziej atrakcyjnymi, ale relatywnie najtańszymi akcjami. Takie reakcje znikają tak szybko, jak się pojawiają.
Gwałtowny wzrost i duże obroty - to już się zdarzało
Znaczna zwyżka notowań, której towarzyszył gwałtowny wzrost obrotów, zdarzała się na naszym rynku w ostatnich kilkunastu miesiącach kilkakrotnie. Te skokowe zmiany nie początkowały jednak trwałej tendencji, ale stanowiły pułapkę dla części inwestorów. Sztandarowym przykładem jest tutaj zachowanie rynku w połowie maja zeszłego roku, ale podobnie było także w sierpniu ubiegłego roku czy choćby w styczniu tego roku. Dlatego, nie negując w żadnym razie faktu, że trend krótkoterminowy jest wzrostowy, nie sądzimy, że WIG20 da radę przekroczyć w najbliższym czasie 1200-1255 pkt. Duże szanse na powstrzymanie natarcia byków ma już granica 1200 pkt.