Wszyscy spodziewali się rekordu inflacyjnego w kwietniu. Przed rokiem bowiem w górę poszły ceny żywności. W tym roku nic takiego się nie zdarzyło i po raz kolejny żywność przyczyniła się do spadku inflacji. Wyniosła ona 0,3%, wobec 0,6% w marcu. - Te dane wskazują, że nie ma presji popytowej w gospodarce - powiedział Piotr Kalisz, ekonomista PKO BP. - Widać niską dynamikę cen praktycznie we wszystkich kategoriach.
Czy oznacza to, że w maju jest szansa na kolejny inflacyjny rekord? Analitycy zgodnie odpowiadają, że nie, i to znowu z powodu żywności. Tym razem wzrost jej cen będzie napędzał inflację.
- Przed rokiem mieliśmy bardzo niskie ceny żywności i nawet przy ich niewielkim wzroście w tym roku żywność podbije inflację - powiedział Jacek Wiśniewski, ekonomista banku Pekao SA. - Szacujemy, że inflacja w maju wyniesie 0,6%.
Według prognoz PKO BP, może sięgnąć nawet 0,7%. W następnych miesiącach także można oczekiwać jej wzrostu, choć powolnego. Czasy rekordowo niskiej inflacji mamy już za sobą.
- Nasz podstawowy scenariusz zakłada, że w tym roku inflacja nie spadnie już do tak niskiego poziomu jak w kwieniu - powiedział J. Wiśniewski. - Jednak nie można wykluczyć i takiej sytuacji, że zbiory będą jeszcze lepsze niż przed rokiem i ceny żywności spadną w większym stopniu niż w 2002 r. Wtedy jednak mielibyśmy deflację.