Z danych resortu finansów wynika, że budżet jest pod kontrolą. Dochody wyniosły 46,4 mld zł, czyli niespełna 30% tego, co zapisano w ustawie budżetowej na cały 2003 r. Mimo niskiej inflacji dobrze wyglądają wpływy z podatków pośrednich. Na koniec kwietnia było to ponad 30 mld zł (31% rocznego planu). Nieco gorzej jest natomiast z podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Jak dotąd fiskus pozyskał z tego tytułu 7,6 mld zł, czyli niecałe 28% kwoty zaplanowanej na ten rok. Podatek od firm przyniósł niemal 4,5 mld zł.

- Ciekawa sytuacja jest w przypadku CIT. Jeśli się przeanalizuje dane miesiąc po miesiącu, to okaże się, że ponad 30-proc. wykonanie planu na koniec kwietnia zawdzięczamy wysokim wpływom z tego podatku w styczniu. W lutym, marcu i kwietniu mieliśmy spadki w porównaniu z danymi sprzed roku. Nie można tego tłumaczyć obniżeniem stawki o 1 pkt proc. - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

W wydatkach też nie widać dużych napięć. Po czterech miesiącach wyniosły one 64,5 mld zł (33,1% planu). Niepokojące są stosunkowo duże wypłaty dotacji do Funduszu Pracy. Dostał on już ponad 1,8 mld zł, czyli blisko 47% tego, co ma dostać w ciągu całego roku. Według niektórych ekonomistów, może to oznaczać, że przed końcem roku limit dotacji zostanie wyczerpany i FP będzie musiał zadłużać się na rynku, żeby finansować swoją działalność.

Stosunkowo dużo wydano także na subwencje dla samorządów. Do końca poprzedniego miesiąca wypłacono im 13,4 mld zł. Według ustawy budżetowej tegoroczna subwencja ma być warta ok. 32 mld zł.