Zysk BT Group wyniósł w I kwartale br. 1,65 mld funtów (2,7 mld USD), czyli 19,1 pensa na akcję. W analogicznym okresie ub.r. brytyjski potentat miał stratę wynoszącą 2,6 mld funtów (30,2 pensa na walor). Wyniki spółki nie byłyby jednak tak dobre, gdyby nie zaksięgowanie jednorazowych wpływów ze sprzedaży akcji francuskiego operatora sieci telefonii komórkowej - Cegetel - w wysokości 1,53 mld funtów. Sprzedaż BT Group prawie się nie zmieniła, zwiększając się zaledwie o 0,9%, do 4,78 mld funtów.
Londyńska firma pokłada duże nadzieje w rosnącym popycie na oferowane przez nią usługi internetowe, które mają pomóc zwiększyć sprzedaż po pozbyciu się przez BT działalności w branży telefonii komórkowej. Zapowiedziała też, że dalej będzie pozbywać się zagranicznych aktywów, aby zredukować zadłużenie, które w 2000 r. sięgnęło aż 28 mld funtów.
Dobrą informacją dla inwestorów była wczoraj zapowiedź wypłaty znacznie wyższej dywidendy. Ma ona sięgnąć 6,5 pensa na akcję, czyli ponadtrzykrotnie więcej niż przed rokiem, kiedy wynosiła 2 pensy na walor. Na wieść o tym inwestorzy zdecydowanie kupowali wczoraj akcje BT Group, które już na początku sesji w Londynie zdrożały o 6%.
Graczy giełdowych nie zraziły nawet informacje o szybko powiększającym się deficycie zakładowego funduszu emerytalnego. Na koniec marca br. wynosił on aż 6,3 mld funtów i był prawie pięciokrotnie wyższy niż rok wcześniej. Jest to największy deficyt w historii w przypadku jakiejkolwiek brytyjskiej firmy. Aby go zlikwidować, w ciągu 20 lat BT będzie musiał zwiększyć roczne wpłaty do funduszu o 16%, do 232 mln funtów.