Czwartkowe notowania na rynku walutowym przebiegały dość spokojnie. Euro pozostawało na najwyższym od 4 lat poziomie względem dolara i wyceniane było na poziomie 1,17 USD. Tym razem inwestorów niepokoiły kolejne doniesienia z amerykańskiego rynku pracy.

Większe zmiany były udziałem złotego, który na przedpołudniowym fixingu NBP zyskał względem obu tych walut - cenę dolara wyznaczono na 3,7061, a euro na 4,3254 zł. Po południu na rynku międzybankowym euro odrobiło większość strat do złotego, podążając za notowaniami wspólnej waluty na świecie.

Wydarzeniem dnia były wypowiedzi członków RPP. B. Grabowski powiedział, że kurs dolara za rok będzie wynosił 3,5 zł. To tylko wzmocniło notowania złotego w stosunku do "zielonego". Prezes NBP zaś stwierdził, że uwolnienie części rezerwy rewaluacyjnej może zagrozić stabilności finansowej banku centralnego. Zatem otwiera się ponownie pole konfliktu rządu z NBP. W przypadku jego zaostrzenia notowania złotego mogą ucierpieć, tym bardziej że korzystny wynik referendum akcesyjnego wydaje się już zdyskontowany przez inwestorów.