- Fundusze zarządzane przez Enterprise Investors sprzedawały akcje Energoaparatury drożej niż po 33 grosze. Średnia cena z kilkunastu transakcji, w jakich zbywaliśmy papiery, była o kilkadziesiąt procent wyższa - powiedział Jacek Siwicki, partner zarządzający w EI. - Nie działaliśmy w porozumieniu z grupą menedżerską i sprzedaliśmy akcje w ramach standardowych transakcji rynkowych. Naszym celem jest sprzedaż aktywów po jak najwyższej wartości, a nie odwrotnie - dodał.

W piątek informowaliśmy, że na wniosek KPWiG prokuratura bada manipulację kursem Energoaparatury. Polegać ona miała na celowym obniżeniu notowań. W ocenie Komisji, operacja miała jeden cel - przejęcie akcji po cenie 33 grosze, proponowanej przez Grupę Inicjatywną Pracowników i Menedżerów, a dostosowanej do ówczesnej dramatycznej sytuacji spółki. KPWiG wcześniej odmówiła zgody na przejęcie walorów na takich warunkach, ponieważ cena była niższa od minimum przewidzianego w Prawie o publicznym obrocie. Na sprzedaż akcji po 33 grosze miały się zdecydować instytucje finansowe. Fundusze zarządzane przez Enterprise Investors objęły akcje Energoaparatury w ramach prywatyzacji tej spółki w 1993 roku po 1,85 zł za jedną akcję.